Alicja Barwicka
Mamy marzec, a to pora, gdy obchodzony jest światowy tydzień jaskry. W tym roku przypadał na dni 9 – 15 marca. Jak co roku prowadzona w tym czasie działalność informacyjna adresowana jest w szczególności do aktualnych i przyszłych pacjentów. Ze sporej porcji najnowszej wiedzy mogą też skorzystać okuliści, bo nie licząc bieżących doniesień i przekazów ukazujących się w specjalistycznej literaturze i mediach, w tym właśnie czasie każdy kraj organizuje konferencję naukową poświęconą tematyce jaskrowej i tak np. w Polsce w dniu 14 marca b.r. miała miejsce XIII Plenarna Konferencja Naukowo – Szkoleniowa zajmująca się w szczególności aktualnymi kierunkami diagnostyki i leczenia neuropatii jaskrowej.
Na świecie jest 67 milionów osób, u których rozpoznano jaskrę, a według ostatnich szacunków równie duża grupa chorych nie jest leczona i nawet nie wie o swojej chorobie. Powinno być więc sporo osób zainteresowanych wiedzą w tym zakresie. Podczas prowadzonej w jednym czasie i w wielu krajach tygodniowej akcji odbywają się spotkania, prelekcje, wykłady, ale przede wszystkim organizuje się masowe badania przesiewowe dla zainteresowanych osób.
Obie formy są bardzo ważne. Nawet stwierdzona jednorazowo zwyżka ciśnienia wewnątrzgałkowego u osoby, która nie wie nic lub prawie nic o jaskrze nie spowoduje wyrobienia nawyku konieczności regularnych badań okulistycznych. Dopiero przekaz wiedzy o chorobie i płynących z niej zagrożeniach dla wzroku pozwoli obalić istniejące mity i właściwie ukierunkować świadome działania.
Niestety nie tylko dla przeciętnego zjadacza chleba, ale i dla części środowiska lekarskiego jaskra jest ciągle chorobą tajemniczą. A przecież z uwagi na częstość występowania i fatalne skutki jakie ta grupa schorzeń może powodować wiedza o zagrożeniu powinna być przekazywana także pacjentom gabinetów lekarzy rodzinnych. To właśnie tam powinny też być obalane mity na temat tej choroby. A jest ich naprawdę sporo. Prześledźmy tylko te najbardziej powszechne:
1. Jestem za młody, chorują tylko ci starsi. Nieprawda! Zachorować można w każdym wieku, chociaż ryzyko faktycznie wzrasta wraz z wiekiem.
2. Jaskra jest przecież uleczalna. Nieprawda! Nie można przywrócić już utraconej funkcji widzenia, ale faktycznie dzięki zastosowaniu leczenia można opóźnić rozwój choroby i zachować widzenie.
3. Zajmę się sprawą po wystąpieniu objawów, bo przecież jakieś wystąpią. Nieprawda! Mogą nie wystąpić , bo to choroba bardzo podstępna. Można utracić około 40% zasięgu pola widzenia i dopiero wtedy zauważyć coś niepokojącego.
Jeśli w rodzinie ktoś chorował na jaskrę, mamy niestety większe szanse na wystąpienie tej choroby. Również jeśli podczas badań przesiewowych, np. w ramach badań profilaktycznych z zakresu medycyny pracy wartość ciśnienia wewnątrzgałkowego przekracza 23 – 25 mm Hg powinno to nas zaniepokoić i skłonić do monitorowania tego wskaźnika. Pamiętajmy, że prawidłowe ciśnienie wewnątrzgałkowe jest absolutnie niezbędne dla właściwego funkcjonowania oka, a zaburzenie jego wartości tj zwyżki lub duże wahania prowadzą do jaskry czyli grupy chorób oczu mogących skutkować ciężkim i nieodwracalnym uszkodzeniem nerwu wzrokowego. Z drugiej strony podwyższone ciśnienie wewnątrzgałkowe będąc najważniejszym objawem jaskry jest równocześnie tym, co naprawdę potrafimy leczyć. Metody terapii przeciw jaskrowej są zróżnicowane i zależne od stanu klinicznego, począwszy od zachowawczych, poprzez zabiegi laserowe, aż do operacji mikrochirurgicznych przeprowadzanych na wewnętrznych strukturach gałki ocznej odpowiedzialnych za mechanizm przepływu cieczy wodnistej w tzw. kącie przesącza. Co jednak najważniejsze metody leczenia jaskry są efektywne, gdyż dzięki nim udaje się na tyle zatrzymać, lub spowolnić proces chorobowy, że w jaskrze poddającej się leczeniu mimo upływu lat nie dochodzi do istotnego pogarszania ostrości wzroku.
To, że właśnie skończył się światowy tydzień jaskry niech więc nie znaczy, że skończyło się nasze wyczulenie na konieczność wykonywania profilaktycznych badań okulistycznych pomagających w wykrywaniu tej niezwykle groźnej choroby oczu.
poniedziałek, 17 marca 2014
piątek, 28 lutego 2014
SKĄD WZIĄĆ KASĘ?
Alicja Barwicka
Jak świat światem, przez wieki naturalne kataklizmy, epidemie i wojny regulowały liczbę ludności świata. Ludzi miało być z grubsza tyle, by ich byt zabezpieczała aktualna produkcja żywności i jakoś się to regulowało. Jednak obecnie liczba ludności w skali globalnej w stosunku do możliwości produkcyjnych żywności jest zbyt wysoka. Co gorsza, w krajach europejskich problemy demograficzne zupełnie zmieniły liczebność grup wiekowych. Jest coraz mniej dzieci i coraz więcej ludzi starych. Mimo, iż we Francji, czy w Niemczech emigranci z obszarów Bliskiego Wschodu i Afryki należą do grup o wysokim wskaźniku „dzietności”, to jednak panująca w tych społecznościach pewnego rodzaju kulturowa izolacja od reszty społeczeństwa oraz trudności lub wręcz niechęć do asymilacji w nowym środowisku każą dostrzegać w przyszłych społeczeństwach starego kontynentu wiele społecznych i demograficznych problemów. Współczesny obywatel starzejących się państw Europy potrafi liczyć pieniądze. Jest też człowiekiem wygodnym, ceni sobie życie dostatnie, wie więc, że luksus kosztuje. Niestety dostrzega też, że przy takich tendencjach demograficznych nie bardzo będzie komu pieniądze na własny dobrobyt wypracować. Zaczyna więc szukać dziedzin, które są zbyt kosztowne i wie, gdzie znaleźć oszczędności. Współczesny obywatel starzejących się państw Europy odkrył niedawno ze zdziwieniem, że bardzo drogie jest utrzymanie zdrowia! Niestety lecznictwo, to jeszcze wyższe koszty. Sam nieraz też zapada na zdrowiu, więc wie , że nawet błaha infekcja, może nadwyrężyć budżet, w którym nikt przecież nie przewiduje tak nierozsądnych pozycji, jak leczenie. Tak oczywiście być nie może, więc w tej starej, demokratycznej Europie wyciągnięto wniosek, że najlepszym (z ekonomicznego punktu widzenia) rozwiązaniem dla narodowych budżetów jest zmniejszenie wydatków na leczenie poprzez eliminację ludzi chorych. Proste!
Niestety nie wszyscy obywatele będą się chcieli tej logicznej ideologii podporządkować. I tu może być problem. Ale jak sądzę nie będzie to problem zbyt duży. Jak wiadomo ludzie chorzy są słabi. Nie mają sił na walkę o własne prawa i dlatego od zawsze w okresach choroby to rodzina troszczyła się o chorego. Ale to już przeszłość. Teraz mądre głowy zadbają o to, by na świecie żyli tylko młodzi, zdrowi i… W końcu te kilka krajów europejskich, które przyjęły ustawy w sprawie eutanazji przekonały większość swoich obywateli, że człowiek chory to nie tylko kłopot dla rodziny, ale że to przede wszystkim koszty. Zawsze można powiedzieć, że na pewno chciałby już umrzeć, zawsze można powiedzieć, że nie rokuje. A dzieci? Że cierpią? Oczywiście, że cierpią, ale leczenie bólu jest dziś naprawdę efektywne! Że nie rokują? Tak, na dzisiejszy stan wiedzy nie rokują, ale jutro? Kto wie? A może bardziej cierpią bliscy, może to oni już nie dają rady, może to oni w szczególności nie rokują już jako opiekunowie umierającego dziecka? Trudne są te pytania, ale przecież brak znalezienia na nie odpowiedzi nie upoważnia nikogo do pozbywania się tych osób, tylko dlatego, ze są może zbyt kosztownym, uciążliwym problemem. Dokąd zmierzamy z takimi pomysłami? Nawet jeśli zostaną odpowiednio wcześnie wyeliminowani ze społeczeństw wszyscy nieuleczalnie chorzy, to nie znaczy, że nasze szanse na długowieczność w pełnym zdrowiu i nieustannym opływaniu w dostatki chociaż trochę wzrosną. Kasa zaoszczędzona na tych, którym się nie powiodło, raczej nie wpłynie na nasze konta! Ciekawe, że twórcy tych pomysłów także mogą zachorować. Może nawet nie będą rokować?
Nie dajmy się zwariować, ale na wszelki wypadek dbajmy o zdrowie!
poniedziałek, 20 stycznia 2014
CZY WARTO MIERZYĆ WARTOŚĆ CIŚNIENIA TĘTNICZEGO KRWI?
Alicja Barwicka
Pytanie ma charakter retoryczny i większość z nas raczej nie ma wątpliwości, ze należy to robić.. Ciągle słyszymy o problemach osób z nadciśnieniem, a w naszych rodzinach zawsze znajdzie się ktoś, kto z tego powodu zażywa leki. Choroba nadciśnieniowa jest problemem powszechnym, ale i tak wielu chorych ciągle nie wie, że choruje. Jak wynika z aktualnych wyników projektu NATPOL na wysokim poziomie (30% = 3,1 mln chorych) utrzymuje się odsetek chorych z nadciśnieniem tętniczym nieświadomych tego zaburzenia. Dodajmy 10 mln Polaków przed 80 rokiem życia i 1 mln tych starszych leczonych z powodu nadciśnienia tętniczego… Nadciśnienie tętnicze jest chorobą wielonarządową, bo następstwa zaburzeń krążenia mogą się odbić na pracy praktycznie każdego narządu, w tym również naszych oczu. Jednym z takich zaburzeń są wylewy podspojówkowe. Bywają związane z wahaniami wartości ciśnienia tętniczego krwi, a zwłaszcza z jego wzrostem. Znaczenie może mieć tu także każda inna patologia naczyniowa mająca wpływ na osłabienie ściany naczyniowej (w tym cukrzyca) oraz choroby krwi przebiegające z obniżeniem wartości parametrów krzepliwości. Wylewy powstają na skutek parcia na ścianę naczynia krwionośnego położonego pod spojówką, a po uszkodzeniu takiej ściany, krew dostaje się do okolicznej przestrzeni położonej pomiędzy spojówką a twardówką dając obraz silnego zaczerwienienia części oka. W tej przestrzeni płynna krew może się przemieszczać zgodnie z prawem grawitacji (zależnie od ustawienia głowy) i dlatego często po nocy wydaje się, że zakres wylewu uległ zwiększeniu w stosunku do dnia poprzedniego, gdzie większa jego część układała się w dolnej części worka spojówkowego. Powstanie wylewu nie jest bolesne, może mu jednak towarzyszyć uczucie „przeszkody” w oku, bądź wrażenie „ciasnoty”. Jeśli takim objawom nie towarzyszą inne dolegliwości, w szczególności pogorszenie widzenia, ból oka czy narastające zaczerwienienie, co wymaga już wizyty okulistycznej - można się spodziewać, że wylew wchłonie się samoistnie w ciągu kilku dni. Żeby wspomóc proces gojenia dobrze jest zastosować na zamknięte powieki zimny okład, podawać do oka kilka razy dziennie krople nawilżające, które nie tylko usuną z worka spojówkowego wszelkie patogeny, ale również schłodzą jego powierzchnię, przez co spowodują obkurczenie uszkodzonego naczynia. Trzeba też zadbać o wykluczenie ekspozycji na ciepło, które jest czynnikiem rozszerzającym naczynia krwionośne. Nie wolno się więc w tym czasie opalać, pić gorących napojów, ani spożywać gorących potraw. Pamiętajmy, że naczynia rozszerza także alkohol, więc i on jest bezwzględnie przeciwwskazany. Jeśli posiadamy „naczyniowe” obciążenia w wywiadzie (np. udar, zawał m. sercowego), trzeba koniecznie zgłosić się do lekarza, który być może zleci na pewien czas zmianę stosowanych leków, w tym w szczególności leków o działaniu przeciwkrzepliwym. Chociaż izolowany wylew podspojówkowy sam w sobie nie powoduje najczęściej żadnych następstw, to stanowi rodzaj „czerwonej” lampki ostrzegawczej, której zadaniem jest przede wszystkim zwrócenie uwagi na stan naszych naczyń, bo bez ich dobrej kondycji możemy mieć znacznie większe problemy zdrowotne niż tylko chwilowy defekt kosmetyczny w postaci wylewu podspojówkowego.
Pytanie ma charakter retoryczny i większość z nas raczej nie ma wątpliwości, ze należy to robić.. Ciągle słyszymy o problemach osób z nadciśnieniem, a w naszych rodzinach zawsze znajdzie się ktoś, kto z tego powodu zażywa leki. Choroba nadciśnieniowa jest problemem powszechnym, ale i tak wielu chorych ciągle nie wie, że choruje. Jak wynika z aktualnych wyników projektu NATPOL na wysokim poziomie (30% = 3,1 mln chorych) utrzymuje się odsetek chorych z nadciśnieniem tętniczym nieświadomych tego zaburzenia. Dodajmy 10 mln Polaków przed 80 rokiem życia i 1 mln tych starszych leczonych z powodu nadciśnienia tętniczego… Nadciśnienie tętnicze jest chorobą wielonarządową, bo następstwa zaburzeń krążenia mogą się odbić na pracy praktycznie każdego narządu, w tym również naszych oczu. Jednym z takich zaburzeń są wylewy podspojówkowe. Bywają związane z wahaniami wartości ciśnienia tętniczego krwi, a zwłaszcza z jego wzrostem. Znaczenie może mieć tu także każda inna patologia naczyniowa mająca wpływ na osłabienie ściany naczyniowej (w tym cukrzyca) oraz choroby krwi przebiegające z obniżeniem wartości parametrów krzepliwości. Wylewy powstają na skutek parcia na ścianę naczynia krwionośnego położonego pod spojówką, a po uszkodzeniu takiej ściany, krew dostaje się do okolicznej przestrzeni położonej pomiędzy spojówką a twardówką dając obraz silnego zaczerwienienia części oka. W tej przestrzeni płynna krew może się przemieszczać zgodnie z prawem grawitacji (zależnie od ustawienia głowy) i dlatego często po nocy wydaje się, że zakres wylewu uległ zwiększeniu w stosunku do dnia poprzedniego, gdzie większa jego część układała się w dolnej części worka spojówkowego. Powstanie wylewu nie jest bolesne, może mu jednak towarzyszyć uczucie „przeszkody” w oku, bądź wrażenie „ciasnoty”. Jeśli takim objawom nie towarzyszą inne dolegliwości, w szczególności pogorszenie widzenia, ból oka czy narastające zaczerwienienie, co wymaga już wizyty okulistycznej - można się spodziewać, że wylew wchłonie się samoistnie w ciągu kilku dni. Żeby wspomóc proces gojenia dobrze jest zastosować na zamknięte powieki zimny okład, podawać do oka kilka razy dziennie krople nawilżające, które nie tylko usuną z worka spojówkowego wszelkie patogeny, ale również schłodzą jego powierzchnię, przez co spowodują obkurczenie uszkodzonego naczynia. Trzeba też zadbać o wykluczenie ekspozycji na ciepło, które jest czynnikiem rozszerzającym naczynia krwionośne. Nie wolno się więc w tym czasie opalać, pić gorących napojów, ani spożywać gorących potraw. Pamiętajmy, że naczynia rozszerza także alkohol, więc i on jest bezwzględnie przeciwwskazany. Jeśli posiadamy „naczyniowe” obciążenia w wywiadzie (np. udar, zawał m. sercowego), trzeba koniecznie zgłosić się do lekarza, który być może zleci na pewien czas zmianę stosowanych leków, w tym w szczególności leków o działaniu przeciwkrzepliwym. Chociaż izolowany wylew podspojówkowy sam w sobie nie powoduje najczęściej żadnych następstw, to stanowi rodzaj „czerwonej” lampki ostrzegawczej, której zadaniem jest przede wszystkim zwrócenie uwagi na stan naszych naczyń, bo bez ich dobrej kondycji możemy mieć znacznie większe problemy zdrowotne niż tylko chwilowy defekt kosmetyczny w postaci wylewu podspojówkowego.
czwartek, 26 grudnia 2013
PODCHOINKOWE MARZENIA
Alicja Barwicka
Pod choinką zawsze są jakieś marzenia. Chcemy, żeby wszyscy byli dla siebie mili i serdeczni, chcemy dostać wymarzone prezenty, chcemy przygotować kulinarne wspaniałości itd.
Dobrze byłoby jeszcze przy tym wszystkim nie dać się zwariować, nie opróżnić zupełnie portfeli, no i oczywiście dobrze wyglądać. A trzeba zauważyć, że bardzo istotnym elementem wyglądu są oczy. Żeby nie tylko dobrze widziały, ale również prezentowały się pięknie powinny być zdrowe. Na wygląd zewnętrzny oczu duży wpływ ma stan powiek. To ich ustawienie (nawet bez cech większej patologii) decyduje o szerokości szpar powiekowych, czy o ewentualnej asymetrii. I tu często pojawiają się problemy. To przede wszystkim warunki środowiska, w którym żyje współczesny człowiek decydują o tym, że coraz więcej osób boryka się przewlekłym zapaleniem brzegów powiek. Nie jest to łatwy problem leczniczy, dolegliwości nawracają, a leczenie jest żmudne i nie zawsze efektywne. Objawy polegają na uczuciu ciągłego dyskomfortu, zaczerwienieniu i podrażnieniu brzegów powiek, przy czym stosowanie preparatów nawilżających typu „sztuczne łzy” nie przynosi ulgi. Przyczyną wywołującą tę chorobę jest dysfunkcja znajdujących się w powiekach struktur zwanych gruczołami Meiboma. Ich tłuszczowa wydzielina tworzy jedną z trzech warstw filmu łzowego, dzięki której w szczególności nie odparowują łzy z powierzchni gałki ocznej, zapewnione są własności poślizgowe podczas mrugania, a chroniona przed urazami rogówka jest gładka, lśniąca, o prawidłowych własnościach refrakcyjnych. Żeby jednak wydzielina mogła znaleźć się na powierzchni oka musi opuścić gruczoł Meiboma kanałem mającym ujście na brzegu wolnym powieki. Takich ujść jest 30 – 40 w powiece górnej i 20 – 30 w dolnej. Jeśli produkcja wydzieliny jest niedostateczna, albo jeśli to kanały, a zwłaszcza ich ujścia są niewydolne, bo są np. zatkane złuszczonymi komórkami naskórka, zaczynają się problemy. Niestety wraz z wiekiem funkcja gruczołów Meiboma zarówno wydzielnicza jak i odprowadzająca ulega znacznemu ograniczeniu. Ma na to wpływ także stosowanie niektórych leków, przewlekłe lub niewłaściwe stosowanie soczewek nagałkowych (indukują wówczas powstawanie zmian zwyrodnieniowych), czy przewlekłe lub nawrotowe stany zapalne powiek (jęczmienie, gradówki). Podstawą w profilaktyce i leczeniu jest właściwa higiena powiek. Terapia miejscowa realizowana zgodnie z ordynacją lekarza okulisty będzie bardziej efektywna, jeśli zalecony lek zostanie nałożony na oczyszczony brzeg powieki. W aptekach są dostępne bez recepty preparaty do profesjonalnej higieny powiek. Osoby mające problem z przewlekłym zapaleniem brzegów powiek chętnie z nich korzystają ograniczając w ten sposób częstość nawrotów i zmniejszając dolegliwości.
Dbajmy o powieki, bo ich rola w funkcjonowaniu narządu wzroku jest nie do przecenienia.
WESOŁYCH ŚWIĄT, A W NOWYM ROKU ZDROWIA I RADOŚCI NA KAŻDY DZIEŃ!
Pod choinką zawsze są jakieś marzenia. Chcemy, żeby wszyscy byli dla siebie mili i serdeczni, chcemy dostać wymarzone prezenty, chcemy przygotować kulinarne wspaniałości itd.
Dobrze byłoby jeszcze przy tym wszystkim nie dać się zwariować, nie opróżnić zupełnie portfeli, no i oczywiście dobrze wyglądać. A trzeba zauważyć, że bardzo istotnym elementem wyglądu są oczy. Żeby nie tylko dobrze widziały, ale również prezentowały się pięknie powinny być zdrowe. Na wygląd zewnętrzny oczu duży wpływ ma stan powiek. To ich ustawienie (nawet bez cech większej patologii) decyduje o szerokości szpar powiekowych, czy o ewentualnej asymetrii. I tu często pojawiają się problemy. To przede wszystkim warunki środowiska, w którym żyje współczesny człowiek decydują o tym, że coraz więcej osób boryka się przewlekłym zapaleniem brzegów powiek. Nie jest to łatwy problem leczniczy, dolegliwości nawracają, a leczenie jest żmudne i nie zawsze efektywne. Objawy polegają na uczuciu ciągłego dyskomfortu, zaczerwienieniu i podrażnieniu brzegów powiek, przy czym stosowanie preparatów nawilżających typu „sztuczne łzy” nie przynosi ulgi. Przyczyną wywołującą tę chorobę jest dysfunkcja znajdujących się w powiekach struktur zwanych gruczołami Meiboma. Ich tłuszczowa wydzielina tworzy jedną z trzech warstw filmu łzowego, dzięki której w szczególności nie odparowują łzy z powierzchni gałki ocznej, zapewnione są własności poślizgowe podczas mrugania, a chroniona przed urazami rogówka jest gładka, lśniąca, o prawidłowych własnościach refrakcyjnych. Żeby jednak wydzielina mogła znaleźć się na powierzchni oka musi opuścić gruczoł Meiboma kanałem mającym ujście na brzegu wolnym powieki. Takich ujść jest 30 – 40 w powiece górnej i 20 – 30 w dolnej. Jeśli produkcja wydzieliny jest niedostateczna, albo jeśli to kanały, a zwłaszcza ich ujścia są niewydolne, bo są np. zatkane złuszczonymi komórkami naskórka, zaczynają się problemy. Niestety wraz z wiekiem funkcja gruczołów Meiboma zarówno wydzielnicza jak i odprowadzająca ulega znacznemu ograniczeniu. Ma na to wpływ także stosowanie niektórych leków, przewlekłe lub niewłaściwe stosowanie soczewek nagałkowych (indukują wówczas powstawanie zmian zwyrodnieniowych), czy przewlekłe lub nawrotowe stany zapalne powiek (jęczmienie, gradówki). Podstawą w profilaktyce i leczeniu jest właściwa higiena powiek. Terapia miejscowa realizowana zgodnie z ordynacją lekarza okulisty będzie bardziej efektywna, jeśli zalecony lek zostanie nałożony na oczyszczony brzeg powieki. W aptekach są dostępne bez recepty preparaty do profesjonalnej higieny powiek. Osoby mające problem z przewlekłym zapaleniem brzegów powiek chętnie z nich korzystają ograniczając w ten sposób częstość nawrotów i zmniejszając dolegliwości.
Dbajmy o powieki, bo ich rola w funkcjonowaniu narządu wzroku jest nie do przecenienia.
WESOŁYCH ŚWIĄT, A W NOWYM ROKU ZDROWIA I RADOŚCI NA KAŻDY DZIEŃ!
sobota, 30 listopada 2013
O ZMIANACH, NIE TYLKO W PRZYRODZIE
Alicja Barwicka
W przyrodzie, a jesteśmy przecież jej częścią wszystko ciągle się zmienia. Obumierają tak jeszcze wczoraj piękne kwiaty, zmienia się kolor liści na drzewach, straszna poczwarka musi zginąć, by mógł żyć wspaniały motyl…
A my? Z jednej strony warunki życia współczesnego człowieka, a z drugiej postęp technologiczny dotyczący prawie każdej dziedziny zmieniają się tak szybko, że nasze tkanki i narządy nie są w stanie za nimi nadążać. Ponieważ jednak postęp ma nam życie ułatwiać, to wykorzystujemy go również dla stanu naszego zdrowia tam, gdzie tylko się da.
Każdy posiadacz wady wzroku słyszał o soczewkach nagałkowych. Postęp w ich unowocześnianiu wykorzystujący najnowsze technologie może konkurować z każdą inną dziedziną korzystającą ze współczesnej myśli technicznej. O ile stosowanie nagałkowych soczewek wielokrotnego użytku dla nikogo dzisiaj nie jest nowością, to jednodniowe soczewki silikonowo – hydrożelowe są w Polsce stosowane dopiero od kilkunastu lat. Mają oczywiście wiele zalet, bo wyrzuca się je każdego dnia zapominając o płynach do konserwacji, pojemniczkach do przechowywania itd. Żeby soczewka zapewniała komfort w codziennym użyciu powinna być miękka i cienka. Dlatego nad odpowiednią wartością powyższych parametrów fachowcy głowią się na tyle efektywnie, że dzisiaj na rodzimym rynku mamy już jednodniową soczewkę o grubości 0,08 mm! Z kolei im większa zawartość wody w materiale soczewki, tym bardziej jest miękka. Ostatnie osiągnięcie to zawartość wody na poziomie aż 54%. Pamiętajmy jednak, że mowa jest o soczewce korygującej wadę wzroku, a sama woda przecież tej najważniejszej funkcji nie zapewni. To już rola silikonu. To ten składnik odpowiada za korekcję refrakcji i sprężystość soczewki i to on dzięki specjalnej strukturze złożonej z sieci licznych mikrokanałów zapewnia skuteczny transport tlenu przez soczewkę. W końcu bez dopływu tlenu rogówka, która zabezpiecza aż ⅔ mocy optycznej oka nie może prawidłowo funkcjonować.
Producenci soczewek nagałkowych robią wiele, by ich produkty zapewniały komfortowe widzenie i bezpieczeństwo użytkowania. Jednak to sami użytkownicy przestrzegając określonych warunków korzystania z soczewek, zwłaszcza w zakresie sanitarnym odpowiadają za zdrowotne bezpieczeństwo własnych oczu.
W przyrodzie, a jesteśmy przecież jej częścią wszystko ciągle się zmienia. Obumierają tak jeszcze wczoraj piękne kwiaty, zmienia się kolor liści na drzewach, straszna poczwarka musi zginąć, by mógł żyć wspaniały motyl…
A my? Z jednej strony warunki życia współczesnego człowieka, a z drugiej postęp technologiczny dotyczący prawie każdej dziedziny zmieniają się tak szybko, że nasze tkanki i narządy nie są w stanie za nimi nadążać. Ponieważ jednak postęp ma nam życie ułatwiać, to wykorzystujemy go również dla stanu naszego zdrowia tam, gdzie tylko się da.
Każdy posiadacz wady wzroku słyszał o soczewkach nagałkowych. Postęp w ich unowocześnianiu wykorzystujący najnowsze technologie może konkurować z każdą inną dziedziną korzystającą ze współczesnej myśli technicznej. O ile stosowanie nagałkowych soczewek wielokrotnego użytku dla nikogo dzisiaj nie jest nowością, to jednodniowe soczewki silikonowo – hydrożelowe są w Polsce stosowane dopiero od kilkunastu lat. Mają oczywiście wiele zalet, bo wyrzuca się je każdego dnia zapominając o płynach do konserwacji, pojemniczkach do przechowywania itd. Żeby soczewka zapewniała komfort w codziennym użyciu powinna być miękka i cienka. Dlatego nad odpowiednią wartością powyższych parametrów fachowcy głowią się na tyle efektywnie, że dzisiaj na rodzimym rynku mamy już jednodniową soczewkę o grubości 0,08 mm! Z kolei im większa zawartość wody w materiale soczewki, tym bardziej jest miękka. Ostatnie osiągnięcie to zawartość wody na poziomie aż 54%. Pamiętajmy jednak, że mowa jest o soczewce korygującej wadę wzroku, a sama woda przecież tej najważniejszej funkcji nie zapewni. To już rola silikonu. To ten składnik odpowiada za korekcję refrakcji i sprężystość soczewki i to on dzięki specjalnej strukturze złożonej z sieci licznych mikrokanałów zapewnia skuteczny transport tlenu przez soczewkę. W końcu bez dopływu tlenu rogówka, która zabezpiecza aż ⅔ mocy optycznej oka nie może prawidłowo funkcjonować.
Producenci soczewek nagałkowych robią wiele, by ich produkty zapewniały komfortowe widzenie i bezpieczeństwo użytkowania. Jednak to sami użytkownicy przestrzegając określonych warunków korzystania z soczewek, zwłaszcza w zakresie sanitarnym odpowiadają za zdrowotne bezpieczeństwo własnych oczu.
poniedziałek, 28 października 2013
BY MÓC ZOBACZYĆ ZACHÓD SŁOŃCA
Alicja Barwicka
Nie da się żyć pod kloszem. Ulegamy urazom, chorujemy, a nasze nawet najzdrowsze tkanki jednak się z czasem starzeją. Dotyczy to każdego narządu, w tym również naszych oczu. Na kontakt z niekorzystnymi czynnikami środowiska zewnętrznego najbardziej narażona jest przednia powierzchnia oka, a w szczególności rogówka. To struktura szczególna i niezwykle ważna w procesie widzenia. W warunkach prawidłowych musi być absolutnie gładka i przezroczysta, ponieważ jest pierwszym środowiskiem optycznym w oku przez który musi przejść promień świetlny, aby po pokonaniu jeszcze kilku innych takich ośrodków utworzyć ostatecznie obraz oglądanego przedmiotu. Nie jest płaska, bo musi promień światła „załamać”. Nie posiada też naczyń, bo pewnie przeszkadzałyby w uzyskaniu perfekcyjnie gładkiej i przezroczystej formy. Niestety nie tylko z powodu wrodzonych lub nabytych chorób, które mogą się przydarzyć każdemu narządowi czy tkance, ale i z racji narażenia na nieustanny kontakt z czynnikami zewnętrznymi, rogówka ulega nieraz ciężkim i co ważniejsze nieodwracalnym zmianom patologicznym, które uniemożliwiają pełnienie jej różnorodnych funkcji. Dzieje się tak np. w wyniku procesów zwyrodnieniowych, w następstwach urazów, w tym szczególnie oparzeń, w ciężkich procesach zapalnych bakteryjnych, wirusowych i grzybiczych, czy w niepoddającym się leczeniu stożku rogówki. W wielu z tych przypadków jedyną możliwością odzyskania zdolności widzenia jest przeszczep rogówki. Ten rodzaj przeszczepów należy do najstarszych (istnieją zapisy datowane na VIII wiek), a współcześnie pierwsza operacja miała miejsce w 1905 roku. To szczególna grupa transplantacji, bo jest równocześnie jedną z najbardziej skutecznych jeśli chodzi o obronę przed zjawiskiem „odrzucenia” obcej tkanki. Zawdzięczamy to w głównej mierze samej budowie, a szczególnie nieobecności naczyń krwionośnych, a tym samym istnieniu bariery krew – oko oraz immunologicznej odmienności sąsiadującej komory przedniej. Wszystko to decyduje o immunologicznym uprzywilejowaniu rogówki.
Dzisiaj wykonuje się prawie wyłącznie przeszczepy allogeniczne czyli takie, gdzie dawcą jest inny człowiek. Autoprzeszczepy (materiał pobiera się z drugiego niewidzącego oka, które ma zdrową rogówkę) należą do rzadkości. W zakresie techniki operacyjnej zależnie od wskazań klinicznych stosowane są przeszczepy:
a) drążące, gdzie wymieniony fragment rogówki ma pełną grubość, albo
b) warstwowe, gdzie wymianie ulega tylko powierzchowna część rogówki (przeszczep warstwowy przedni), czy też tylko jej warstwy głębokie (przeszczep warstwowy tylny).
W oparzeniach stosuje się również przeszczep rąbkowych komórek macierzystych.
Tak, jak w innego rodzaju transplantacjach ciągle są ogromne trudności w pozyskaniu tkanki do przeszczepu i mimo. iż techniki operacyjne w wyspecjalizowanych ośrodkach pozwalają na wykonywanie znacznie większej liczby zabiegów, to ciągle wielu potencjalnych biorców czeka w zbyt długiej kolejce na dar pozwalający na ponowne zobaczenie zachodu słońca.
poniedziałek, 30 września 2013
TRUDNE WYBORY WADLIWYCH
Alicja Barwicka
Wady miewamy najczęściej w sporych ilościach, zdając sobie z nich sprawę w różnym zakresie. Są także takie, których sami wolimy nie dostrzegać, nawet jeśli widzą je wszyscy wokół nas. Z większością naszych wad jesteśmy w pewien sposób „zaprzyjaźnieni” starając się jednak z nimi walczyć, by jeśli nie możemy się ich pozbyć, to przynajmniej ograniczyć ich skutki. Do dość uciążliwych wad należą wady wzroku. W dużym uproszczeniu zasada ich powstawania wygląda następująco:
W oku zbudowanym prawidłowo (miarowym) biegnące równolegle promienie świetlne skupione są na siatkówce i dzięki temu właśnie tutaj powstaje ostry obraz widzianego przedmiotu. W przypadku nadwzroczności takie promienie skupiają się w ognisku położonym za siatkówką, a w krótkowzroczności – przed nią. Powstający obraz jest więc nieostry i aby widzieć dobrze konieczne jest zastosowanie korygujących wadę soczewek: skupiających w nadwzroczności i wklęsłych, rozpraszających promienie świetlne w krótkowzroczności.
Niestety większości osób zmagających się z wadą wzroku takie proste rozwiązanie nie wystarczy, bo ich wada to astygmatyzm (niezborność). Ten rodzaj wady występuje wówczas, gdy wpadające do oka równoległe promienie świetlne są załamywane z różną mocą w różnych południkach. Zależnie od wielkości astygmatyzmu, trzeba tu często stosować (samodzielnie lub jako dodatek do wcześniej opisanych soczewek) korekcyjne szkła cylindryczne, wyrównujące wadę również w takim konkretnym południku.
Oddzielnym problemem osób w średnim i starszym wieku, które mają prawidłowo zbudowany narząd wzroku jest starczowzroczność, czyli fizjologicznie obniżona ostrość widzenia z bliskiej odległości związana z pogarszaniem zdolności akomodacyjnej. Nie jest to co prawda klasyczna wada wzroku, ale uciążliwość polegająca na stosowaniu soczewek skupiających podczas pracy z bliska – równie duża.
Jeśli nasze oko z wadą wzroku jest poza tym zdrowe i nie wymaga doraźnego, lub przewlekłego leczenia, to mamy trzy drogi skorygowania, przy czym każda posiada wady i zalety:
1. Tradycyjne szkła optyczne – zawsze można je wymienić, korygując wartości optyczne zgodnie z potrzebami, za to nie zawsze czujemy się w nich dobrze, oprawki mogą ograniczać zakres pole widzenia, lub uciskać na nasadę nosa. Parują! Mogą przeszkadzać podczas uprawiania niektórych rodzajów sportu.
2. Szkła korekcyjne nagałkowe – ponieważ technologia ich produkcji rozwinęła się bardzo w ostatnich latach – mają prawie same zalety. Zawsze wymagają absolutnego przestrzegania reguł sanitarnych, są wówczas bezpieczne dla oka i nie powodują dyskomfortu. Soczewki wybierają głównie ludzie młodzi i osoby aktywne. Można korygować prawie każdą wadę wzroku oraz (zależnie od typu) korzystać z nich przez dzień, 1 lub 2 tygodnie, czy przez miesiąc. Jednak w przypadku konieczności kilku- czy kilkunastogodzinnego noszenia wieloogniskowych soczewek torycznych (ze składową cylindryczną) tolerancja jest ciągle jeszcze niezadawalająca.
3. Laserowa korekcja wady wzroku – to metoda w odróżnieniu od dwóch poprzednich nieodwracalna, dająca w wyniku operacji „poprawioną” laserowo „nową”, a więc nie wymagającą już korygowania krzywiznę rogówki. Zapominamy o korekcji okularowej i o szkłach nagałkowych. Ogromna większość pacjentów jest bardzo zadowolona z wyników, trzeba jednak pamiętać, że jak do każdej innej procedury chirurgicznej są i tu przeciwwskazania medyczne. Dla wielu chętnych barierą może też być cena, bo zabieg nie jest refundowany przez NFZ.
Ale zawsze jest jakiś wybór, korygujmy więc przynajmniej te z naszych wad, na które możemy mieć wpływ…
Wady miewamy najczęściej w sporych ilościach, zdając sobie z nich sprawę w różnym zakresie. Są także takie, których sami wolimy nie dostrzegać, nawet jeśli widzą je wszyscy wokół nas. Z większością naszych wad jesteśmy w pewien sposób „zaprzyjaźnieni” starając się jednak z nimi walczyć, by jeśli nie możemy się ich pozbyć, to przynajmniej ograniczyć ich skutki. Do dość uciążliwych wad należą wady wzroku. W dużym uproszczeniu zasada ich powstawania wygląda następująco:
W oku zbudowanym prawidłowo (miarowym) biegnące równolegle promienie świetlne skupione są na siatkówce i dzięki temu właśnie tutaj powstaje ostry obraz widzianego przedmiotu. W przypadku nadwzroczności takie promienie skupiają się w ognisku położonym za siatkówką, a w krótkowzroczności – przed nią. Powstający obraz jest więc nieostry i aby widzieć dobrze konieczne jest zastosowanie korygujących wadę soczewek: skupiających w nadwzroczności i wklęsłych, rozpraszających promienie świetlne w krótkowzroczności.
Niestety większości osób zmagających się z wadą wzroku takie proste rozwiązanie nie wystarczy, bo ich wada to astygmatyzm (niezborność). Ten rodzaj wady występuje wówczas, gdy wpadające do oka równoległe promienie świetlne są załamywane z różną mocą w różnych południkach. Zależnie od wielkości astygmatyzmu, trzeba tu często stosować (samodzielnie lub jako dodatek do wcześniej opisanych soczewek) korekcyjne szkła cylindryczne, wyrównujące wadę również w takim konkretnym południku.
Oddzielnym problemem osób w średnim i starszym wieku, które mają prawidłowo zbudowany narząd wzroku jest starczowzroczność, czyli fizjologicznie obniżona ostrość widzenia z bliskiej odległości związana z pogarszaniem zdolności akomodacyjnej. Nie jest to co prawda klasyczna wada wzroku, ale uciążliwość polegająca na stosowaniu soczewek skupiających podczas pracy z bliska – równie duża.
Jeśli nasze oko z wadą wzroku jest poza tym zdrowe i nie wymaga doraźnego, lub przewlekłego leczenia, to mamy trzy drogi skorygowania, przy czym każda posiada wady i zalety:
1. Tradycyjne szkła optyczne – zawsze można je wymienić, korygując wartości optyczne zgodnie z potrzebami, za to nie zawsze czujemy się w nich dobrze, oprawki mogą ograniczać zakres pole widzenia, lub uciskać na nasadę nosa. Parują! Mogą przeszkadzać podczas uprawiania niektórych rodzajów sportu.
2. Szkła korekcyjne nagałkowe – ponieważ technologia ich produkcji rozwinęła się bardzo w ostatnich latach – mają prawie same zalety. Zawsze wymagają absolutnego przestrzegania reguł sanitarnych, są wówczas bezpieczne dla oka i nie powodują dyskomfortu. Soczewki wybierają głównie ludzie młodzi i osoby aktywne. Można korygować prawie każdą wadę wzroku oraz (zależnie od typu) korzystać z nich przez dzień, 1 lub 2 tygodnie, czy przez miesiąc. Jednak w przypadku konieczności kilku- czy kilkunastogodzinnego noszenia wieloogniskowych soczewek torycznych (ze składową cylindryczną) tolerancja jest ciągle jeszcze niezadawalająca.
3. Laserowa korekcja wady wzroku – to metoda w odróżnieniu od dwóch poprzednich nieodwracalna, dająca w wyniku operacji „poprawioną” laserowo „nową”, a więc nie wymagającą już korygowania krzywiznę rogówki. Zapominamy o korekcji okularowej i o szkłach nagałkowych. Ogromna większość pacjentów jest bardzo zadowolona z wyników, trzeba jednak pamiętać, że jak do każdej innej procedury chirurgicznej są i tu przeciwwskazania medyczne. Dla wielu chętnych barierą może też być cena, bo zabieg nie jest refundowany przez NFZ.
Ale zawsze jest jakiś wybór, korygujmy więc przynajmniej te z naszych wad, na które możemy mieć wpływ…
Subskrybuj:
Posty (Atom)




