Alicja Barwicka
Za sprawą mundialu 2026 - tegoroczny czerwiec postawił na głowie cały świat piłkarsko – kibicowski, w tym również naszych rodzimych fanów futbolu. Na szczęście sami nie gramy, bo nie tylko w tej dyscyplinie światowych imprez od pewnego czasu po prostu nie istniejemy. Oglądamy za to mistrzostwa świata dość dziwaczne, i niezwykle drogie. Wszystko odbywa się daleko, za oceanem, ale równie chyba daleko organizacja imprezy odleciała od swojego plebejsko – robotniczego rodowodu. Grających drużyn jest więcej (większa liczba to większa oglądalność, więcej reklam, większa kasa), wprowadzono dwie dodatkowe trzyminutowe przerwy podczas każdego meczu w założeniu służące nawodnieniu grających zawodników i gdyby wszędzie panował taki sam gorący klimat byłoby to w pełni uzasadnione. Jednak takie przerwy będą także przy 20° C i padającym deszczu. Pamiętajmy, że kibic oglądający mecz w TV nie odejdzie od telewizora na te 3 minuty, a blok reklamowy zapełniający ten czas szybko do jego pamięci wkroczy, więc tym samym znowu więcej reklam = większa kasa. Większość i tak nie będzie meczy oglądać na żywo bo na czas imprezy niektóre hotele podniosły ceny o kilkaset procent, bardzo drogi jest nie tylko transport z krajów wyjściowych bo to byłoby nawet zrozumiałe, ale również ten lokalny, w miejscach rozgrywek. Nie można też pominąć faktu, że urząd emigracyjny USA, Kanady czy Meksyku może nie wpuścić do kraju rozgrywek nie tylko fana swojego narodowego zespołu ale również piłkarza, a nawet zatwierdzonego już przez FIFA sędziego co pokazały już pierwsze dni rozgrywek. Cieszmy się więc, że nas tam nie ma, a chętni mogą sobie popatrzeć na gwiazdy futbolu zasilające swoje narodowe drużyny, chociaż swój czas poza mundialem spędzają raczej w renomowanych europejskich klubach. Wyniki analiz statystycznych przekazywanych w mediach mogą nieraz bardzo zaskoczyć lub nawet rozśmieszyć. I tak wśród np. reprezentantów drużyny narodowej Curacao, miejscem urodzenia tego kraju może poszczycić się zaledwie kilku zawodników, a z kolei wśród wszystkich uczestników rozgrywek około 8% pochodzi z Francji….
Chociaż słowo mundial pochodzi od określenia słowa świat, to możemy przecież mieć swój lokalny mundial domowy, bo dom to też nasz świat, tym razem ten najbliższy. Dlatego wyciągnijmy piłki i jeśli nasze umiejętności piłkarskie kończą się na analizie mechanizmu „spalonego” to możemy ten sprzęt wykorzystać chociażby do codziennej gimnastyki, bo ćwiczeń z użyciem małych i dużych piłek służących poprawie codziennej aktywności fizycznej, zwiększeniu sprawności kręgosłupa i stawów jest bez liku i każdy w domowym zaciszu może z nich dla poprawy stanu zdrowia korzystać bez wydawania astronomicznych kwot na bezpośredni udział w tegorocznym mundialu.


