Alicja Barwicka
Niespecjalnie znam się na cechach raju, ale skoro „ w maju, jak w raju”, to chcąc się dowiedzieć więcej pilnie przyglądam się tegorocznemu rajskiemu miesiącowi. Najpierw była susza, wyschnięta ziemia starała się jakoś wytrzymać, bo w dzień słonecznie, miejscami gorąco, a w nocy i nad ranem dzień w dzień przymrozki, przy czym nie miało nawet co parować czy zamarzać, bo wody i tak nie było. Nocne chłody nie miały żadnego wpływu na stopień wysuszenia gleby. Oczywiście trzeba sprawiedliwie dodać, że nocne spadki temperatury miały jednak korzystny wpływ na pracę strażaków ratujących płonące lasy, w tym ogromny obszar Puszczy Solskiej. Teraz z kolei leje gwałtowny, ale krótkotrwały deszcz, , więc woda odbija się tylko od spieczonej powierzchni ziemi, wcale jej nie naruszając i spływa sobie do (najczęściej zapchanych) studzienek kanalizacyjnych. Mamy więc suszę podczas deszczu. Susza dotyczy też wielkości kontraktów z NFZ. Obecnie absolutnie nie wolno chorować, bo już blisko połowa roku, więc limity się wyczerpują. Wszystko wskazuje na to, że niedługo będziemy mieć nadmiar wolnych łóżek szpitalnych, chyba, że kolejne szpitale ogłoszą upadłość, więc i te puste łóżka mogą sobie czekać na lepsze czasy. Personel szpitali też trzeba redukować, bo w końcu za co mają brać pieniądze, skoro w tym kraju już prawie nikt nie będzie wymagał specjalistycznej, opartej na wiedzy opieki medycznej? Na szczęście przynajmniej znaleziono winnych. To jak wiadomo lekarze, aktualnie zastępujący dyżurnych kiedyś kułaków. Opowieści o zarobkach tych krwiopijców, nieuków i leni wołają o pomstę do nieba, a dodatkowo wysokość tych zarobków przytaczana w prywatnych rozmowach w każdej zasłyszanej opowieści rośnie wręcz lawinowo…
Nie podoba mi się taki raj, dobrze, że chociaż w terminie zakwitły kasztany i bzy…


