sobota, 18 kwietnia 2026

NIEWAŻNE , ŻE PLECIEŃ


 

Alicja Barwicka

Tegoroczny kwiecień wytrwale testuje naszą odporność na zimno. Od pierwszych dni ranne temperatury pomiędzy 0,00 a -2,0° C są w stanie wystraszyć największych optymistów. Żebyśmy nie uważali, że już zawsze tak będzie było kilka dni bardzo ciepłych i bardzo słonecznych, kiedy zaroiło się od spacerowiczów, rowerzystów i dzieci na placach zabaw.  Tych dni było jednak niewiele i natychmiast po nich przyszło (i nadal jest) nieprzyjemne zimno z przenikliwym silnym wiatrem. Pochowaliśmy już ciepłe okrycia i z trudem wynajdujemy sposoby ogrzania się zakładając na siebie kilka kolejnych warstw odzieży. Przyroda też się nie poddaje i świeże zielone listki starają się dzielnie znosić niskie temperatury. Buntują się ptaki, które przecież wiedzą doskonale po co na świecie jest wiosna i wrzaskami obwieszczają swoje niezadowolenie. Niektóre z nich maja za sobą długą, męczącą i niebezpieczną podróż i zamiast czekać na pisklęta w ciepłym gnieździe marzną i są głodne, bo niezbędne do życia pożywienie w postaci wspaniałych, smacznych i tłustych  robaków niechętne opuszcza swoje kryjówki. Czekamy więc wszyscy na ciepło i wiemy że nadejdzie! W końcu Kopernik udowodnił, że ziemia się kręci, więc kiedyś na te ciepłe dni musi natrafić. Na szczęście dni są coraz dłuższe, więc przynajmniej światła nam nie brakuje. Coraz więcej jest też pięknych wiosennych kwiatów poprawiających nastrój niecierpliwego czekania na prawdziwie ciepłą, słoneczną  pogodę. Ponieważ ta przyjdzie pewnie niedługo - dbajmy o zdrowie. Nie wolno się zaziębić, żeby pogoda na którą tak długo czekamy nie zastała nas leżących w łóżku z kaszlem i gorączką. W końcu mimo, że od wieków wiadomo, że „kwiecień, plecień wciąż przeplata trochę zimy, trochę lata”, to i tak go kochamy, bo jest przecież zwiastunem lata i długo oczekiwanych wakacji.

poniedziałek, 30 marca 2026

CZY TO NAPRAWDĘ WIOSNA?


 

Alicja Barwicka

Dzień już dość długi, słońce świeci, ale rano przymrozki, a do południa temperatura osiąga zawrotne wartości 12° C. Czy będzie cieplej? Do zimnych ogrodników i zimnej Zośki jeszcze kawał czasu, więc jakie będą wówczas temperatury? Na drzewach świeże małe listki, tu i ówdzie nawet pąki; czy przetrwają wiosenny chłody? Ptaki przylatują, ale czy w ich GPS -ach coś się nie poplątało, bo gniazda przemarznięte po srogiej zimie, nie dadzą zbyt wiele ciepła,. Jak w takiej zimnicy wychować pisklęta? Ale to jednak wiosna! Marcowe śpiewy kotów raczej nie mylą. Do łagodnych zim byliśmy przyzwyczajeni od lat, a tu trafiła się całkiem inna tegoroczna. Może więc i wiosna nie będzie jak to ona kapryśna? Ubierajmy się „na cebulkę”, chrońmy oczy okularami p/ słonecznymi (koniecznie z filtrem) i korzystajmy z dobrodziejstwa spacerów, bo niezbędnego każdej komórce czystego tlenu, zwłaszcza tego trochę dalej od ruchliwej ulicy raczej w aptece nie kupimy. Kto może, ten w góry lub nad morze, bo tam o tlen łatwiej, a święta Wielkanocne i zbliżająca się majówka takim wyjazdom sprzyjają. Oczywiście są też tacy, którzy miejsca pobytu w te dni nie opuszczą. Dla nas także spacer, najlepiej w miłym towarzystwie (bardzo dobrze w tej roli może sprawdzić się pies) i niezależnie od pogody. Korzystajmy z uroków wiosny, bo przecież nie będzie trwała zbyt długo.

wtorek, 24 lutego 2026

DLACZEGO PODKUWANO BUTY?


 

Alicja Barwicka

„Idzie luty, podkuj buty” mawiali nasi dziadkowie. Oni dobrze wiedzieli jaka mroźna i śnieżna może być lutowa zima w Polsce i dlatego często przywoływali to popularne przysłowie ludowe oznaczające nadejście najmroźniejszego okresu zimy, wymagające między innymi  przygotowania ciepłego obuwia. Luty, historycznie uważany za miesiąc srogi i mroźny, przynosił zwykle oblodzone drogi, dlatego „podkuwanie” butów chroniło przed poślizgnięciem. Co prawda tegoroczna aura trochę tę zimę sprzed lat może przypominać, ale tylko trochę. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych  XX wieku jeszcze w początkach marca  można było wędrować po ulicach polskich miast w „śnieżnych wąwozach”, których wysokość ścian sięgała nawet 1 metra, Mróz przekraczający -20° C w styczniu i w lutym nie był niczym nadzwyczajnym, stąd zwyczaj  „podkuwania” zimowych butów metalowymi blaszkami w kształcie podkowy. Zdecydowanie ograniczało to możliwość poślizgnięcia się  na śliskiej nawierzchni.  Buty były zazwyczaj w rozmiarze nieznacznie większym, by można było stopę opatrzyć dodatkową, ciepłą skarpetą. Ten prosty sposób zwiększał istotnie komfort cieplny stóp i zapobiegał odmrożeniom. Trzeba podkreślić, że pół wieku temu przeciętny Polak znacznie rzadziej niż dziś korzystał z samochodu więc przebywał na mrozie o wiele dłużej niż obecnie. Wymagało to większej dbałości o zachowanie prawidłowej ciepłoty ciała. Dziś butów nie musimy podkuwać, zimy zazwyczaj są łagodne, ale kiedy chwyci mróz korzystajmy przynajmniej z części  rad naszych babć i dziadków, bo ludowa i tradycyjna mądrość nie ma ceny.

BYLE DO WIOSNY!