niedziela, 26 lipca 2026

NADCIŚNIENIE TĘTNICZE GROŹNE RÓWNIEŻ DLA OKA


 

Alicja Barwicka

Schorzenia  układu sercowo - naczyniowego to jeden z najczęstszych problemów zdrowotnych populacji XXI wieku i pewnie dlatego u większości osób zgłaszających się do lekarza okulisty istnieją ogólnoustrojowe czynniki ryzyka zaburzeń w drobnych naczyniach gałki ocznej w postaci nadciśnienia tętniczego (NT), hipercholesterolemii, miażdżycy czy nikotynizmu. Nadciśnienie tętnicze to w tej grupie patologii naczyniowej najczęściej występujące schorzenie, na które mimo postępu w diagnostyce i leczeniu zapadalność ciągle rośnie, Na świecie jest leczonych z tego powodu miliard chorych, ale ponieważ wiele osób nie jest poddawana leczeniu szacunki mówią o problemie dotykającym 1/3 populacji. U większości chorych mamy do czynienia z pierwotną /idiopatyczną formą schorzenia o prawdopodobnie wieloczynnikowej patogenezie uwzględniającej czynniki środowiskowe i genetyczne. Rzadziej choroba ma charakter wtórny i występuje w innych rodzajach patologii (np. choroby śródmiąższowe nerek, pierwotny aldosteronizm, guzy chromochłonne). Leczenie NT jest warunkiem ograniczenia lub uniknięcia powikłań wielonarządowych nie tylko kardiologicznych, ale również dotyczących narządu wzroku. Długotrwałe zwyżki ciśnienia tętniczego krwi lub wahania tych wartości mogą prowadzić do niebezpiecznych i często nieodwracalnych zaburzeń w procesie widzenia związanych z niedrożnością naczyń, w szczególności do zatoru tętnicy środkowej siatkówki i do zakrzepu żyły środkowej siatkówki.

W przypadku wystąpienia powyższych groźnych powikłań okulistycznych w przebiegu NT warunkiem utrzymania widzenia jest niezwłoczne (w ciągu kilku godzin) włączenie leczenia, Pamiętajmy, że nadciśnienie tętnicze jako choroba ogólnoustrojowa może uszkadzać również narząd wzroku ze wszystkimi tego niebezpiecznymi dla procesu widzenia konsekwencjami.  Dlatego też w przypadku niepokojących objawów ze strony narządu wzroku u osoby z NT – należy najszybciej jak to tylko możliwe poddać się badaniu okulistycznemu.

 

 

niedziela, 21 czerwca 2026

MUNDIAL DOMOWY


 

Alicja Barwicka

Za sprawą mundialu 2026 - tegoroczny czerwiec postawił na głowie cały świat piłkarsko – kibicowski, w tym również naszych rodzimych fanów futbolu. Na szczęście sami nie gramy, bo nie tylko w tej dyscyplinie światowych imprez od pewnego czasu po prostu nie istniejemy.  Oglądamy za to mistrzostwa świata dość dziwaczne, i niezwykle drogie. Wszystko odbywa się daleko, za oceanem, ale równie chyba daleko organizacja imprezy odleciała od swojego plebejsko – robotniczego rodowodu. Grających drużyn jest więcej (większa  liczba to większa oglądalność, więcej reklam, większa kasa), wprowadzono dwie dodatkowe trzyminutowe przerwy podczas każdego meczu w założeniu służące nawodnieniu grających zawodników i gdyby wszędzie panował taki sam gorący klimat byłoby to w pełni uzasadnione. Jednak takie przerwy będą także przy 20° C i padającym deszczu. Pamiętajmy, że kibic oglądający mecz w TV nie odejdzie od telewizora na te 3 minuty, a blok reklamowy zapełniający ten czas szybko do jego pamięci wkroczy, więc tym samym znowu więcej reklam = większa kasa.  Większość i tak nie będzie meczy oglądać na żywo bo na czas imprezy niektóre hotele podniosły ceny o kilkaset procent, bardzo drogi jest nie tylko transport z krajów wyjściowych bo to byłoby nawet zrozumiałe, ale również ten lokalny, w miejscach rozgrywek. Nie można też pominąć faktu, że urząd emigracyjny USA, Kanady czy Meksyku  może nie wpuścić do kraju rozgrywek nie tylko fana swojego narodowego zespołu ale również piłkarza, a nawet zatwierdzonego już przez FIFA sędziego co pokazały już pierwsze dni rozgrywek. Cieszmy się więc, że nas tam nie ma, a chętni mogą sobie popatrzeć na gwiazdy futbolu zasilające swoje narodowe drużyny, chociaż swój czas poza mundialem spędzają raczej w renomowanych europejskich klubach.  Wyniki analiz statystycznych przekazywanych w mediach mogą nieraz bardzo zaskoczyć lub nawet rozśmieszyć. I tak wśród np. reprezentantów drużyny narodowej Curacao, miejscem urodzenia tego kraju może poszczycić się zaledwie kilku zawodników, a z kolei wśród wszystkich uczestników rozgrywek około 8%  pochodzi z Francji….

Chociaż słowo mundial pochodzi od określenia słowa świat, to możemy przecież mieć swój lokalny mundial domowy, bo dom to też nasz świat, tym razem ten najbliższy. Dlatego wyciągnijmy piłki i jeśli nasze umiejętności piłkarskie kończą się na analizie mechanizmu „spalonego” to możemy ten sprzęt wykorzystać chociażby do codziennej gimnastyki, bo ćwiczeń z użyciem małych i dużych piłek służących poprawie codziennej aktywności fizycznej, zwiększeniu sprawności kręgosłupa i stawów jest bez liku i każdy w domowym zaciszu może z nich dla poprawy stanu zdrowia korzystać bez wydawania astronomicznych kwot na bezpośredni udział w tegorocznym mundialu.

piątek, 22 maja 2026

NO TO MAMY RAJ


 

Alicja Barwicka

Niespecjalnie znam się na cechach raju, ale skoro „ w maju, jak w raju”, to chcąc się dowiedzieć więcej pilnie przyglądam się tegorocznemu rajskiemu miesiącowi. Najpierw była susza, wyschnięta ziemia starała się jakoś wytrzymać, bo w dzień słonecznie, miejscami gorąco, a w nocy i nad ranem dzień w dzień przymrozki, przy czym nie miało nawet co parować czy zamarzać, bo wody i tak nie było. Nocne chłody nie miały żadnego wpływu na stopień wysuszenia gleby. Oczywiście trzeba sprawiedliwie dodać, że nocne spadki temperatury miały jednak korzystny wpływ na pracę strażaków ratujących płonące lasy, w tym ogromny obszar Puszczy Solskiej. Teraz z kolei leje gwałtowny, ale krótkotrwały deszcz, , więc woda odbija się tylko od spieczonej powierzchni ziemi, wcale jej nie naruszając i spływa sobie do (najczęściej zapchanych) studzienek kanalizacyjnych. Mamy więc suszę podczas deszczu. Susza dotyczy też wielkości kontraktów z NFZ. Obecnie absolutnie nie wolno chorować, bo już blisko połowa roku, więc limity się wyczerpują. Wszystko wskazuje na to, że niedługo będziemy mieć nadmiar wolnych łóżek szpitalnych, chyba, że kolejne szpitale ogłoszą upadłość, więc i te puste łóżka mogą sobie czekać na lepsze czasy. Personel szpitali też trzeba redukować, bo w końcu za co mają brać pieniądze, skoro w tym kraju już prawie nikt nie będzie wymagał specjalistycznej, opartej na wiedzy  opieki medycznej? Na szczęście przynajmniej znaleziono winnych. To jak wiadomo lekarze, aktualnie zastępujący dyżurnych  kiedyś kułaków. Opowieści o zarobkach tych krwiopijców, nieuków i leni wołają o pomstę do nieba, a dodatkowo wysokość tych zarobków przytaczana w prywatnych rozmowach w każdej zasłyszanej opowieści rośnie wręcz lawinowo…

Nie podoba mi się taki raj, dobrze, że chociaż w terminie zakwitły kasztany i bzy…