niedziela, 2 lipca 2023

JEDZMY TRUSKAWKI!


 

Alicja Barwicka

Kuchnia zawsze była w modzie. Zmieniały się kierunki zależnie od rynkowych zasobów żywności i stanu finansów, ale z kulinarną modą liczono się zawsze. Zawsze też istniały rozmaite formy marketingu i zależnie od celów producentów żywności ustalano priorytety i przedstawiano ludzkości zalety jednych produktów, przeciwstawiając im prawdziwe lub nie „słabe strony” tych drugich. Wiele osób pamięta z całkiem niedawnych czasów kampanię reklamową zniechęcającą do korzystania z masła i zachwalającą równocześnie stosowanie margaryny. Chociaż konsumenci mieli z pewnością wiedzę, jakie jest źródło takiego działania, to jednak presji ulegali i naprawdę wierzyli, że zwykłe, spożywcze masło może zagrażać ich życiu i zdrowiu. W XXI wieku nie da się już tak po prostu promować danego produktu czy sposobu żywienia, bo jak w innych, tak i w tej dziedzinie - informacja oczekiwana przez marketingowe korporacje i koncerny spożywcze musi być oparta na wynikach właściwych badań naukowych, potwierdzających jej zasadność. Żywność współcześnie to wielka gałąź przemysłu, a będące jej częścią zalecenia żywieniowe oparte na solidnych podstawach naukowych nadal zgodnie z aktualną modą promują dzisiaj to, co nauka uznaje za optymalne dla dobrostanu człowieka. Przez wieki moda się oczywiście zmieniała, ale w różnych epokach miała swoich wielkich propagatorów hołdujących konkretnym kulinarnym rozwiązaniom przyczyniając się do ich popularyzacji. Kiedy za promocją konkretnego produktu stoi znane, czy powszechnie szanowane nazwisko, produkt zaczyna sprzedawać się sam. Historia zna wielu kreatorów gustów żywieniowych, a do tych najbardziej znanych między innymi ze świata polityki, kompozytorów czy filozofów powinno się zaliczyć chociażby Richelieu, Colbert, Ludwików  XIII i XIV, byłego prezydenta USA Eisenhowera czy Rossiniego. Wytworna, modna w danej epoce sztuka kulinarna będąca wcześniej przywilejem bogaczy powoli opanowywała inne grupy społeczne, chociaż poza dworami magnatów i patrycjuszy wcale nie jadało się źle czy niesmacznie. Potrawy ludowe przyrządzane w prosty sposób z naturalnych produktów często górowały nad tymi wykwintnymi smakiem i wartością odżywczą. Dzisiaj doceniamy różnorodność kuchni ludowej opartej na tradycyjnych przekazywanych przez pokolenia przepisach, ceniącej produkty naturalne. Współczesna nauka udowodniła, że wartości odżywcze, prostych, świeżo przygotowanych potraw odpowiadają normom wypracowanym w laboratoriach naukowych, a ponadto potwierdziła, że świeże warzywa i owoce to nie tylko radość smaku, ale bogactwo niezbędnych organizmowi człowieka witamin, pierwiastków śladowych i minerałów. Mamy lato, więc zgodnie z aktualnym poziomem wiedzy i aktualnie nam panującą modą na wspaniałe, zdrowe żywienie JEDZMY TRUSKAWKI!

piątek, 2 czerwca 2023

NIE ZAWSZE BYŁO ZDROWO


 

Alicja Barwicka

Pierwszy człowiek był zarazem pierwszym kucharzem. Z oczywistych powodów sztuka przyrządzania jedzenia jest znacznie starsza od wszystkich innych sztuk i w historii cywilizacji stanowi jeden z najbardziej pasjonujących rozdziałów. Wśród wykopalisk z epoki kamiennej znalazły się garnki, które można uznać za przodków dzisiejszych rondli, garnków i patelni, a jedno z najwspanialszych odkryć człowieka jakim było wykorzystanie ognia służyło od zarania ludzkości do pieczenia mięsa. Zwierzęta pieczono w całości lub w rozebranych uprzednio częściach na rozżarzonych kamieniach, w popiele, albo na rożnie. Zanim zaczęto lepić i wypalać gliniane naczynia, gotowano w wyżłobionych w kamieniu korytach, do których wrzucano rozpalone kamienie doprowadzając tym sposobem wodę do wrzenia.  Nie była to może kuchnia wykwintna, ale naszym praprzodkom żyjącym w bezpośrednim kontakcie z groźną i surową przyrodą zapewniała siłę niezbędną do codziennych zmagań, a przynajmniej zdolność przeżycia. Dzięki codziennym ćwiczeniom wszystkich ludzi – rozwój sztuki kulinarnej następował bardzo szybko i już w starożytności pojawiła się w niektórych obszarach świata kuchnia wykwintna, a często wręcz wyrafinowana. Wszystko zaczęło się w Azji, ale w szybkim tempie dotarła przez Grecję, a potem Rzym - do całego ówczesnego świata. Każda społeczność modyfikowała ją wg własnych upodobań i tradycji, ale na dworach patrycjuszy pojawiały się dania, które musiały imponować rozrzutnością i przepychem. Jan Parandowski tak opisywał menu tylko jednego wystawnego przyjęcia obejmującego czterokrotne wydanie dań u rzymskiego wodza Lukullusa (108-56 p.n.e.): 1 - ostrygi, drozdy w szparagach, pulardy, potrawka z małży, perliczki zapiekane cieście, kasztany białe i czarne; 2 – dzik podany w całości, ale złożony z kilkunastu odmiennie przyrządzonych części, do tego: rzepa, sałata, rzodkiew i ostry sos z ryb morskich; 3 – ogromna murena garnirowana rybami morskimi, do tego sos z oliwy, octu, makreli i jarzyn gotowanych w pięcioletnim winie; 4 – wątróbki gęsie, zające hiszpańskie, kaczki tuczone figami, owoce. Podczas biesiadowania podawano odpowiednie do serwowanych dań stare wina, sprowadzane nawet z najodleglejszych krańców rzymskiego imperium. Chociaż tak wykwintnie jadały tylko jednostki, to rozwój sztuki kulinarnej postępował także w najprostszej kuchni najbiedniejszych warstw społecznych. Tam zdecydowanie większą wagę przywiązywano do zaspokojenia głodu a nie do przepychu. Ten przepych zresztą wyszedł z „kulinarnej mody” już w średniowieczu, kiedy to zwracano uwagę bardziej na ilość niż na jakość. W kolejnych okresach historycznych zmieniały się kulinarne priorytety. Całe szczęście, że obecnie w „modzie kulinarnej” priorytety ustanawia już nauka i dlatego w dobie wiosennych świeżych warzyw i owoców powinniśmy zwiększyć ich podaż w codziennej diecie, zwłaszcza tych żółtych i zielonych, bo zawierają tak ważne dla pracy siatkówki barwniki, w szczególności luteinę i zeaksantynę.

Smacznego!

 

sobota, 6 maja 2023

VIVAT KRÓL! NIECH ŻYJE KRÓL!


 

Alicja Barwicka

No i stało się. Tylko około 70 lat czekania, przygotowania do roli trwające od dzieciństwa, z czasem przyzwyczajenie do swojego miejsca w rodzinie królewskiej, w której książę Karol grał zawsze tylko kolejne skrzypce, trochę dziwactw, skandale, nieraz kpiny ze strony mediów, a tu proszę – co prawda późno, ale lepiej późno niż nigdy…Cały świat oglądał dzisiaj wspaniały koronacyjny spektakl, z królewską główną rolą, świetnie zresztą zagraną. 6 maja 2023 roku mimo deszczowej pogody, chłodu i londyńskiej mgły obywatele Zjednoczonego Królestwa musieli być szczerze wzruszeni i dumni z bycia poddanymi Jego Królewskiej Mości króla Karola III. To jedna z niewielu okazji, by obejrzeć aktualny, nadal imponujący potencjał tego wielkiego kiedyś imperium. Pełna skupienia i powagi postawa samego króla, respekt dla każdego elementu uroczystości zgodnego z tradycją historyczną, wspaniała oprawa muzyczna oraz przegląd różnych formacji wojsk w pięknych historycznych strojach decydowały o absolutnej wyjątkowości tej podniosłej uroczystości koronacyjnej. Nic dziwnego, że nawet zimno i deszcz nie przeszkodziły setkom tysięcy poddanych i gości uczestniczyć w ceremonii „na żywo” śledząc jej przebieg na trasie przejazdu królewskiego orszaku, a potem już bezpośrednio pod słynnym balkonem pałacu Buckingham. Karety, w tym ta złota najważniejsza, liczne orszaki konne, przepych, ale i klasa w ubiorze i zachowaniu uczestników, to nie tylko piękny widok dla oczu, to także dla wszystkich chwila wytchnienia od codziennej krzątaniny, walk politycznych, konfliktów zbrojnych, inflacji, recesji, agresji ideologicznej… Okazuje się, że nawet my, współcześni zabiegani mieszkańcy globu potrzebujemy na moment przypomnienia obrazu właśnie takiego starego trochę już zapomnianego świata pełnego konserwatywnych postaw, gestów i symboli. Widzieliśmy dzisiaj obraz kolorowy, bajkowy, ale to był też obraz prawdziwy, więc to nie taka całkiem bajka. Zachowajmy go w pamięci, bo drugi taki spektakl może się szybko nie powtórzyć. W tym celu dbajmy o zdrowie, a w szczególności o zdrowie oczu, bo gdyby jednak trafiła się nam okazja obejrzenia podobnej uroczystości – trzeba być w dobrej kondycji, by z takiej sposobności skorzystać.