sobota, 16 lutego 2013
CZY TO JUŻ ALERGICZNE PRZEDWIOŚNIE?
Alicja Barwicka
Luty to miesiąc krótki, co wcale nie znaczy, że nie może się w nim wydarzyć sporo ciekawych rzeczy. Tak jest i w tym roku. Papieska abdykacja, deszcz meteorytów nad Czelabińskiem oraz „muśnięcie” ziemi przez asteroidę 2012DA14 odbiły się od stałego tła politycznych awantur, którymi każdego dnia niezależnie od pory roku karmią nas media. Ale luty, to również początek sezonu dla alergików (nieważne, że śnieg na dworze, co ma pylić, to i tak pyli). Alergicy raczej wiedzą czego się spodziewać po własnym organizmie. Najczęściej też wiedzą co jest dla nich główną grupą alergenów. Jeśli taka substancja (substancje) znajdują się w powietrzu, to o odczyn alergiczny ze strony przedniej powierzchni oka nie jest wcale trudno. Podstawowym objawem ze strony powiek i spojówek jest w takich przypadkach uciążliwy świąd. Powieki są obrzęknięte, a ich wewnętrzne powierzchnie przypominają obraz kamieni brukowych. Ponadto oczy łzawią, mogą być zaczerwienione, a w worku spojówkowym zbiera się patologiczna wydzielina, Bywa, że objawy alergiczne ze strony oczu są niesłusznie bagatelizowane. To źle, bo nieleczona reakcja alergiczna niechybnie przejdzie w stan zapalny ze wszystkimi tego konsekwencjami. Dlatego też leczenie tych stanów jest absolutnie niezbędne. Zanim jednak dojdzie do konieczności leczenia dobrze jest pamiętać o możliwościach profilaktyki. Każdy alergik wie, że jego sprzymierzeńcem jest woda, bo spłukuje alergeny. Dlatego dobrze jest stosować zapobiegawczo krople nawilżające do oczu, które właśnie tak działają. Tego typu preparatów jest na rynku dość duży wybór, ale trzeba się liczyć z tym, że nie każdy specyfik przyniesie ulgę i poprawi komfort widzenia. Dzieje się tak dlatego, ze podane do oczu konkretne krople rozpuszczą się w filmie łzowym osoby chorej, a w sytuacji opisanych wyżej dolegliwości film łzowy jest uszkodzony. Powstały roztwór niekoniecznie będzie więc tym optymalnym, zapewniającym prawidłowe funkcjonowanie powierzchownych struktur gałki ocznej. Najprostszym rozwiązaniem jest wówczas zmiana kropli nawilżających. Jeśli będziemy dokładać starań, by powierzchnia gałki ocznej była odpowiednio nawilżona, zminimalizujemy negatywne skutki wpływu alergenów. Pamiętajmy, że stosowane przez większość osób z problemami alergicznymi leki ogólne o działaniu antyhistaminowym zmniejszają reakcje alergiczne w całym organizmie, a więc również w zakresie gałek ocznych. Kiedy jednak mimo działań profilaktycznych objawy ze strony oczu nie mijają, a nawet ulegają nasileniu, nie ma co zwlekać z wizytą u lekarza okulisty. Sezon dopiero się zaczyna, ale może nie będzie tak źle. Słyszałam zapowiedzi deszczowej wiosny…
środa, 2 stycznia 2013
NA NOWY ROK
Alicja Barwicka
Skończył sie grudzień, skończył sie rok! Już mamy nowy 2013. Jak zwykle w tych dniach robimy podsumowania i rozbudzamy ciekawość co takiego nas czeka w nadchodzących dwunastu miesiącach? Jaki był rok, który właśnie minął? Dla każdego pewnie nieco inny. Dla niektórych był szczęśliwy, przyniósł zdrowie i radość, innym zaś - duże i małe kłopoty. Tak to już jest z tą sprawiedliwością. Żeby dobrze zacząć nadchodzący czas robimy jak co roku postanowienia, ale z realizacji większości z nich najczęściej szybko rezygnujemy. Dobrze jest jednak próbować ponownie. Może za kolejnym razem się uda? Przecież sam fakt podejmowania takich prób dobrze o nas świadczy.
Ponieważ życie składa się w większości z problemów pewne jest, że najważniejsze to optymizm i wiara w powodzenie zamierzeń. Problemów od tego raczej nie ubędzie, ale łatwiej je pokonamy.
A więc (tym razem już na pewno skutecznie):
• rzucamy palenie,
• doprowadzamy wagę do wartości optymalnej wg norm BMI (podziel masę ciała podaną w kilogramach przez kwadrat wysokości podanej w metrach), pamiętając, że wynik < 18,5 – oznacza niedowagę, 18,5–24,99 – wartość prawidłową, a ≥ 25,0 – nadwagę,
• pilnujemy diety, żeby znowu nie przytyć, a w trosce o zdrowie oczu uwzględniamy w niej ryby oraz zielone i żółte warzywa,
• zaczynamy się ruszać stosując regularny, umiarkowany wysiłek fizyczny,
• planujemy przynajmniej tygodniowy urlop połączony z wyjazdem i całkowitym oderwaniem się od codziennej rutyny, najlepiej bujając w obłokach.
DOSIEGO ROKU!
Skończył sie grudzień, skończył sie rok! Już mamy nowy 2013. Jak zwykle w tych dniach robimy podsumowania i rozbudzamy ciekawość co takiego nas czeka w nadchodzących dwunastu miesiącach? Jaki był rok, który właśnie minął? Dla każdego pewnie nieco inny. Dla niektórych był szczęśliwy, przyniósł zdrowie i radość, innym zaś - duże i małe kłopoty. Tak to już jest z tą sprawiedliwością. Żeby dobrze zacząć nadchodzący czas robimy jak co roku postanowienia, ale z realizacji większości z nich najczęściej szybko rezygnujemy. Dobrze jest jednak próbować ponownie. Może za kolejnym razem się uda? Przecież sam fakt podejmowania takich prób dobrze o nas świadczy.
Ponieważ życie składa się w większości z problemów pewne jest, że najważniejsze to optymizm i wiara w powodzenie zamierzeń. Problemów od tego raczej nie ubędzie, ale łatwiej je pokonamy.
A więc (tym razem już na pewno skutecznie):
• rzucamy palenie,
• doprowadzamy wagę do wartości optymalnej wg norm BMI (podziel masę ciała podaną w kilogramach przez kwadrat wysokości podanej w metrach), pamiętając, że wynik < 18,5 – oznacza niedowagę, 18,5–24,99 – wartość prawidłową, a ≥ 25,0 – nadwagę,
• pilnujemy diety, żeby znowu nie przytyć, a w trosce o zdrowie oczu uwzględniamy w niej ryby oraz zielone i żółte warzywa,
• zaczynamy się ruszać stosując regularny, umiarkowany wysiłek fizyczny,
• planujemy przynajmniej tygodniowy urlop połączony z wyjazdem i całkowitym oderwaniem się od codziennej rutyny, najlepiej bujając w obłokach.
DOSIEGO ROKU!
poniedziałek, 12 listopada 2012
11 LISTOPADA, NASZE ŚWIĘTO
Alicja Barwicka
Minęło kolejne Święto Niepodległości. Obchodziliśmy je w różny sposób, ale większości z nas przyświecała jedna idea: pamięć o trudnej drodze do niepodległości jaką musieli przejść nasi poprzednicy. Dobrze, że jest taki dzień w roku, kiedy tę drogę sobie przypominamy. Obecni gimnazjaliści i licealiści pewnie z braku odpowiedniej liczby godzin przeznaczonych na naukę tego przedmiotu nie poznają dokładnie historii swego kraju. A szkoda, bo przecież nawet Robert Schumann pomysłodawca Unii Europejskiej podkreślał wielokrotnie, że o sile zjednoczonej Europy decydować będą jej państwowe tożsamości narodowe. To właśnie w tych odrębnościach językowych, kulturalnych, ale przede wszystkim historycznych tkwi siła każdego narodu. Żaden naród nie wziął się znikąd. Każdy przeszedł swoją historyczną drogę, na której pozostawały ślady konkretnych wydarzeń, a wydarzenia były tworzone przez ludzi. Powinniśmy zawsze o nich pamiętać.
Dzisiaj naród nie jest już tak liczny, jak to historycznie bywało. Co gorsza z powszechnie znanych przyczyn demograficznych raczej będzie gorzej niż lepiej. Rośnie liczba ludzi starych, którzy w znacznej liczbie będą wymagać przewlekle opieki osób drugich. Relacje pomiędzy liczbą pracujących, zasilających podatkami budżet państwa, a liczbą niezdolnych do pracy ze względu na wiek lub stan zdrowia już od wielu lat wyglądają bardzo źle. Polskie dzieci urodzone w Wielkiej Brytanii, lub innych krajach Europy i świata, raczej do kraju rodziców szukających lepszych warunków życia na emigracji – nie wrócą. Te, które w Polsce dorastają, nie mają zapewnionej profilaktycznej opieki medycznej w szkołach, czego następstwa w postaci masowej próchnicy zębów, wad postawy, ale i atakującej zwłaszcza w tych najbiedniejszych obszarach kraju gruźlicy – widzimy każdego dnia. Szerzący się alkoholizm, narkomania, niewłaściwa dieta, brak u wielu podstawowej aktywności fizycznej, stosowanie używek, w tym rosnąca liczba palących papierosy dopełniają niewesoły zdrowotny obraz polskiego społeczeństwa. Dlatego starajmy się przynajmniej na własny użytek zrobić dla siebie coś dobrego. Przecież to z pojedynczych, małych kroków powstawały wielkie szlaki. Może więc warto zmienić na zdrowsze nasze przyzwyczajenia żywieniowe, zacząć trochę się ruszać (wcale nie chodzi o duży wysiłek fizyczny, bardziej o nawyk) rzucić palenie…
Powodzenia!
Minęło kolejne Święto Niepodległości. Obchodziliśmy je w różny sposób, ale większości z nas przyświecała jedna idea: pamięć o trudnej drodze do niepodległości jaką musieli przejść nasi poprzednicy. Dobrze, że jest taki dzień w roku, kiedy tę drogę sobie przypominamy. Obecni gimnazjaliści i licealiści pewnie z braku odpowiedniej liczby godzin przeznaczonych na naukę tego przedmiotu nie poznają dokładnie historii swego kraju. A szkoda, bo przecież nawet Robert Schumann pomysłodawca Unii Europejskiej podkreślał wielokrotnie, że o sile zjednoczonej Europy decydować będą jej państwowe tożsamości narodowe. To właśnie w tych odrębnościach językowych, kulturalnych, ale przede wszystkim historycznych tkwi siła każdego narodu. Żaden naród nie wziął się znikąd. Każdy przeszedł swoją historyczną drogę, na której pozostawały ślady konkretnych wydarzeń, a wydarzenia były tworzone przez ludzi. Powinniśmy zawsze o nich pamiętać.
Dzisiaj naród nie jest już tak liczny, jak to historycznie bywało. Co gorsza z powszechnie znanych przyczyn demograficznych raczej będzie gorzej niż lepiej. Rośnie liczba ludzi starych, którzy w znacznej liczbie będą wymagać przewlekle opieki osób drugich. Relacje pomiędzy liczbą pracujących, zasilających podatkami budżet państwa, a liczbą niezdolnych do pracy ze względu na wiek lub stan zdrowia już od wielu lat wyglądają bardzo źle. Polskie dzieci urodzone w Wielkiej Brytanii, lub innych krajach Europy i świata, raczej do kraju rodziców szukających lepszych warunków życia na emigracji – nie wrócą. Te, które w Polsce dorastają, nie mają zapewnionej profilaktycznej opieki medycznej w szkołach, czego następstwa w postaci masowej próchnicy zębów, wad postawy, ale i atakującej zwłaszcza w tych najbiedniejszych obszarach kraju gruźlicy – widzimy każdego dnia. Szerzący się alkoholizm, narkomania, niewłaściwa dieta, brak u wielu podstawowej aktywności fizycznej, stosowanie używek, w tym rosnąca liczba palących papierosy dopełniają niewesoły zdrowotny obraz polskiego społeczeństwa. Dlatego starajmy się przynajmniej na własny użytek zrobić dla siebie coś dobrego. Przecież to z pojedynczych, małych kroków powstawały wielkie szlaki. Może więc warto zmienić na zdrowsze nasze przyzwyczajenia żywieniowe, zacząć trochę się ruszać (wcale nie chodzi o duży wysiłek fizyczny, bardziej o nawyk) rzucić palenie…
Powodzenia!
niedziela, 23 września 2012
Jesień = szkoła
Alicja Barwicka
Kończy się lato. Nic się nie da zrobić. Tak już po prostu jest. Dni bardzo się skróciły i chociaż są nadal bardzo słoneczne i ciepłe, to poranne mgły, złocące się na drzewach liście i delikatne pajęczyny jednoznacznie wskazują na zbliżającą się jesień. Ponieważ tegoroczne lato było wyjątkowo piękne, mam nadzieję, że siłą rozpędu to piękno przejdzie i na jesień. A jesień to przecież szkoła. A szkoła to również przygotowanie do przyszłego zawodu. Chociaż żyjemy w czasach, gdzie dobrze jest mieć kilka zawodów i zależnie od koniunktury elastycznie je zmieniać i uzupełniać, to przecież właśnie w szkole wybieramy ten pierwszy, zasadniczy. Dlatego dobrze jest pamiętać, że do wykonywania niektórych czynności zawodowych istnieją przeciwwskazania medyczne oraz wymagane są pewne cechy zdrowotne. Nie powinno się zachęcać nastolatka do wyboru konkretnego kierunku przyszłej pracy, jeśli istnieją dysfunkcje organizmu stanowiące przeciwwskazanie do zatrudnienia w tym zawodzie. Takie dysfunkcje dotyczą między innymi narządu wzroku.
Problem dotyczy w szczególności dzieci z przebytymi lub aktualnie trwającymi schorzeniami okulistycznymi obniżającymi ostrość widzenia oraz dzieci, które mają wady refrakcji i / lub chorobę zezową, zwłaszcza jeśli towarzyszy im potwierdzone badaniem okulistycznym niedowidzenie. W takich sytuacjach bardzo ważne jest jeszcze przed podjęciem decyzji zawodowych przeprowadzenie dokładnego badania okulistycznego ze wskazaniem zawodów lub konkretnych czynności zawodowych, których w przyszłej pracy młody człowiek nie powinien wykonywać.
Na szczęście dobrze rozwinięty w Polsce system badań w zakresie medycyny pracy nie dopuszcza do podjęcia nauki zawodu, do którego istnieją przeciwwskazania zdrowotne, ale dla komfortu psychicznego młodego człowieka powinno się problemem zainteresować wcześniej, a nie odwlekać decyzji do momentu negatywnej opinii o przydatności do zawodu wydanej przez lekarza medycyny pracy. Dla przykładu wykonujący zawód:
• maszynisty pociągu – w szczególności poza prawidłową określoną odpowiednimi przepisami ostrością wzroku w każdym oku, musi mieć prawidłowe pole widzenia, widzenie stereoskopowe oraz prawidłowe widzenie zmierzchowe.
• kierowcy – poza określonymi parametrami funkcji narządu wzroku musi mieć prawidłowe widzenie stereoskopowe i nie może być osobą jednooczną, chociaż prowadzenie samochodu dla potrzeb prywatnych jest u osoby jednoocznej (pod pewnymi warunkami) absolutnie dozwolone,
• wymagający realizowania zadań na wysokości powyżej 3 metrów i posiadający (nawet prawidłowo skorygowaną) wadę wzroku - nie może w takich warunkach pracy między innymi używać okularów korekcyjnych. Konieczne jest tu również prawidłowe widzenie stereoskopowe. Dozwolone są wyłącznie korekcyjne szkła nagałkowe lub gogle korekcyjno – ochronne.
Trzeba pamiętać o wielu czynnikach, które mogą być dla narządu wzroku uciążliwe, lub (jeśli nie są stosowane środki ochronne) wręcz szkodliwe (promieniowanie jonizujące, promieniowanie laserowe). Powszechna praca przy komputerze nie powoduje uszkodzeń w zakresie narządu wzroku, ale może bardzo oczy męczyć, zwłaszcza jeśli ma charakter długotrwały. Dlatego ważne jest profilaktyczne stosowanie do oczu kropli nawilżających, wietrzenie pomieszczeń i robienie przerw w pracy.
Pamiętajmy więc o tych aspektach podejmowania szkolnych decyzji zawodowych. Miłej i efektywnej nauki!
Kończy się lato. Nic się nie da zrobić. Tak już po prostu jest. Dni bardzo się skróciły i chociaż są nadal bardzo słoneczne i ciepłe, to poranne mgły, złocące się na drzewach liście i delikatne pajęczyny jednoznacznie wskazują na zbliżającą się jesień. Ponieważ tegoroczne lato było wyjątkowo piękne, mam nadzieję, że siłą rozpędu to piękno przejdzie i na jesień. A jesień to przecież szkoła. A szkoła to również przygotowanie do przyszłego zawodu. Chociaż żyjemy w czasach, gdzie dobrze jest mieć kilka zawodów i zależnie od koniunktury elastycznie je zmieniać i uzupełniać, to przecież właśnie w szkole wybieramy ten pierwszy, zasadniczy. Dlatego dobrze jest pamiętać, że do wykonywania niektórych czynności zawodowych istnieją przeciwwskazania medyczne oraz wymagane są pewne cechy zdrowotne. Nie powinno się zachęcać nastolatka do wyboru konkretnego kierunku przyszłej pracy, jeśli istnieją dysfunkcje organizmu stanowiące przeciwwskazanie do zatrudnienia w tym zawodzie. Takie dysfunkcje dotyczą między innymi narządu wzroku.
Problem dotyczy w szczególności dzieci z przebytymi lub aktualnie trwającymi schorzeniami okulistycznymi obniżającymi ostrość widzenia oraz dzieci, które mają wady refrakcji i / lub chorobę zezową, zwłaszcza jeśli towarzyszy im potwierdzone badaniem okulistycznym niedowidzenie. W takich sytuacjach bardzo ważne jest jeszcze przed podjęciem decyzji zawodowych przeprowadzenie dokładnego badania okulistycznego ze wskazaniem zawodów lub konkretnych czynności zawodowych, których w przyszłej pracy młody człowiek nie powinien wykonywać.
Na szczęście dobrze rozwinięty w Polsce system badań w zakresie medycyny pracy nie dopuszcza do podjęcia nauki zawodu, do którego istnieją przeciwwskazania zdrowotne, ale dla komfortu psychicznego młodego człowieka powinno się problemem zainteresować wcześniej, a nie odwlekać decyzji do momentu negatywnej opinii o przydatności do zawodu wydanej przez lekarza medycyny pracy. Dla przykładu wykonujący zawód:
• maszynisty pociągu – w szczególności poza prawidłową określoną odpowiednimi przepisami ostrością wzroku w każdym oku, musi mieć prawidłowe pole widzenia, widzenie stereoskopowe oraz prawidłowe widzenie zmierzchowe.
• kierowcy – poza określonymi parametrami funkcji narządu wzroku musi mieć prawidłowe widzenie stereoskopowe i nie może być osobą jednooczną, chociaż prowadzenie samochodu dla potrzeb prywatnych jest u osoby jednoocznej (pod pewnymi warunkami) absolutnie dozwolone,
• wymagający realizowania zadań na wysokości powyżej 3 metrów i posiadający (nawet prawidłowo skorygowaną) wadę wzroku - nie może w takich warunkach pracy między innymi używać okularów korekcyjnych. Konieczne jest tu również prawidłowe widzenie stereoskopowe. Dozwolone są wyłącznie korekcyjne szkła nagałkowe lub gogle korekcyjno – ochronne.
Trzeba pamiętać o wielu czynnikach, które mogą być dla narządu wzroku uciążliwe, lub (jeśli nie są stosowane środki ochronne) wręcz szkodliwe (promieniowanie jonizujące, promieniowanie laserowe). Powszechna praca przy komputerze nie powoduje uszkodzeń w zakresie narządu wzroku, ale może bardzo oczy męczyć, zwłaszcza jeśli ma charakter długotrwały. Dlatego ważne jest profilaktyczne stosowanie do oczu kropli nawilżających, wietrzenie pomieszczeń i robienie przerw w pracy.
Pamiętajmy więc o tych aspektach podejmowania szkolnych decyzji zawodowych. Miłej i efektywnej nauki!
niedziela, 24 czerwca 2012
WAKACJE CZAS ZACZĄĆ…
Alicja Barwicka
Czerwiec jest
miesiącem, na który z niecierpliwością oczekuje większość Polaków. Przyczyn
tego jest co najmniej kilka. Już prawie nie pamiętamy zimy a nawet wiosny, dni
są naprawdę długie, sprzyjające tworzeniu planów zwłaszcza. że dzieci kończą
szkołę, więc zagospodarowanie wakacji staje się niezwykle pilną sprawą. Z kolei
ci, którzy nie muszą być związani terminami szkolnymi, a też chcieliby trochę
latem (a nie koniecznie w listopadzie) odpocząć, również liczą na czerwcowe
górskie wędrówki lub pławienie się w słońcu nad wodą. Ciepło, ale bez męczących
upałów i jeszcze bardzo długie dni to przecież idealna pora na odpoczynek.
Ponieważ jednak to od nas samych zależy czy ten ideał będzie ideałem
faktycznym, trzeba się do wypoczynku dobrze przygotować. Nie ma nic gorszego,
jak wyjazd 2 godziny po zakończeniu konferencji z głową pełną wniosków i
materiału służącego do pisania na plaży sprawozdania, wysyłania maili i
odbierania co 0,5 godziny poczty. Tak raczej nie odpoczniemy.
Nasze
przygotowania zaczynamy od wyhamowania tempa. Kończymy wszystkie rozpoczęte
sprawy zawodowe, porządkujemy dokumenty i staramy się nie rozpoczynać nowych.
Odpowiednio wcześnie planujemy urlopowe wydatki, a teraz w „godzinie zero”
pilnujemy się, by nawet nie dotykać środków przeznaczonych na bezkonfliktowe
spędzenie wakacji oraz tych
przeznaczonych na przeżycie po powrocie. Przed wyjazdem sprawdzamy i
uaktualniamy ważność dokumentów, uwzględniających w szczególności dokumenty
ubezpieczenia. Przy wyjazdach zagranicznych znajdujemy naszą kartę EKUZ lub
wykupujemy na czas pobytu odpowiedni wariant ubezpieczenia zawierający
ubezpieczenie zdrowotne i n. n. w. W zakupach przedwyjazdowych uwzględniamy
leki, które zażywamy stale lub okresowo, a ponadto zaopatrujemy się w
podstawowe środki opatrunkowe, preparaty przeciwko komarom i kleszczom, podstawowe
środki p/ alergiczne, p/gorączkowe i p/biegunkowe. Bardzo ważną czynnością
przed udaniem się do słonecznych, ciepłych miejsc jest sprawdzenie, czy
zażywane przez nas stale leki podczas przebywania na słońcu nie wiążą się z
wystąpieniem niepożądanych reakcji fotouczuleniowych np. typu fotodermatoz. Szczegółowe
informacje zawsze znajdują się w ulotkach producenta dołączonych do leków.
Jeśli jednak zażywanie leku wiąże się z powyższym zagrożeniem, to zakaz
bezpośredniego korzystania ze słońca musi być bezwzględnie przestrzegany. A
więc długi rękaw, długie spodnie, kapelusz, okulary p/słoneczne i … wędrujemy
chłonąc widoki i tlen! Niezależnie od
miejsc, w których przyjdzie nam przebywać, trzeba pamiętać również o zdrowiu i
komforcie stóp. Wiadomo, że wygodne obuwie to podstawa i że do górskich
wędrówek musi być inne niż to zabierane na plażę, ale w bagażu na wszelki
wypadek powinny się znaleźć higieniczne preparaty przeciwpotowe do stóp. Mogą
być także przydatne środki dezynfekujące otarcia naskórka oraz działające miejscowo
preparaty chłodzące i zmniejszające obrzęki dostępne w szerokiej gamie „na
zmęczone stopy”. Pamiętajmy, by nigdy nie używać cudzych nożyczek lub pilników do paznokci, a
nasze własne przed użyciem zdezynfekować.
Wszystkie
zaplanowane wcześniej procedury medyczne (np. szczepienia, ekstrakcja zęba)
muszą być przeprowadzone wcześniej, ale też nie w przeddzień wyjazdu!
Koniecznym
zakupem przedwyjazdowym (o ile oczywiście nie jesteśmy już w posiadaniu) są
okulary przeciwsłoneczne. Powinny być dość duże, z osłoniętą przynajmniej
częściowo stroną boczną i wyposażone w filtry UV. Użytkownicy soczewek
nagałkowych mogą skorzystać z oferty produktów wyposażonych w takie filtry, lub
też dodatkowo zakładać odpowiednie szkła przeciwsłoneczne. Pamiętajmy, aby taką
ochronę stosować również u dzieci. Tak jak nauczyliśmy się chronić przed
słońcem głowę, tak moda na stosowanie w/w okularów przyczyni się pewnie do
ochrony oczu osób wypoczywających na słońcu. Kremy z filtrami UV chroniące
skórę nie tylko przed oparzeniem słonecznym ale i przed jednym z najgroźniejszych
nowotworów – czerniakiem skóry, są dostępne wszędzie i przed sezonem urlopowym
znikają z półek jak przysłowiowe „ciepłe bułeczki”. Jednak przy ich zakupie
poza sprawdzeniem daty przydatności do użycia warto też spojrzeć na skład. Ta
uwaga dotyczy w szczególności alergików, bo skupiając się na sile filtra
ochronnego łatwo przeoczyć substancje w składzie preparatu, które mogą wywołać
reakcję uczuleniową. Wpadamy wtedy łatwo „z deszczu pod rynnę”.
Kiedy już to
wszystko znajdzie się w bagażu, zostaje nam zapakowanie ubrań na pogodę i
niepogodę, ładowarki do telefonu oraz całej tej reszty, która (jak np. książki)
już zupełnie nie chce się zmieścić. Musimy sobie jednak poradzić! Przed podróżą
samolotem przypominamy sobie o ograniczeniach wagowych i dotyczących zawartości
bagażu podręcznego, z którego wyrzucamy wszystkie zabronione rzeczy, w tym
„wodę tylko na podróż”, nożyczki, kosmetyki w płynie oraz lakiery do włosów i dezodoranty
w przeciętnie dużych opakowaniach. W końcu dajemy radę, zabieramy dokumenty
osobiste, dokumenty podróży, kasę,
bagaż i … ZACZYNAMY NASZE WAKACJE!!!
wtorek, 1 maja 2012
W MAJU, JAK W RAJU
Alicja Barwicka
Zaczyna się maj i po szaroburej zimie wszystkich nas zachwyca
bogactwo kolorów rozbudzonej przyrody. Wiosnę w polskim klimacie rozpoznajemy
właśnie po kolorach. Temperatury nie mają tu nic do gadania, zresztą i tak
najczęściej nas nie rozpieszczają. Albo jest śnieg i zimno, albo deszcz i
zimno, albo jak w tym roku upały kwietniowe dają nam przez kilka dni posmakować
lata po to tylko, by za chwilę wszystko wróciło do normy, czyli do mokrego
zimna. Natura ma to wszystko w nosie i na przekór huśtawkom temperaturowym
budzi do życia wszystko, co się tylko da. Kolory są świeże, soczyste,
prawdziwe. Trzeba się im przyglądać, bo za chwilę trochę się przykurzą i stracą
nieco na świeżości. Dlatego też ludowe powiedzenie: „w maju, jak w raju” tak do
polskiej wiosny pasuje. Tylko gdzie ten raj?
Skoro ma tam być tak pięknie, jak wiosną w Polsce, to musi to być rajski
biblijny ogród. Bardzo lubimy wiosenne ogrody i parki, odwiedzamy je i dobrze
się w nich czujemy. A przecież biblijny raj (Eden), to właśnie idealnie piękny
ogród! To była cudowna przestrzeń, w której
do pewnego feralnego dnia rośliny i zwierzęta żyły sobie w pełnej
harmonii. Tradycyjnie uważano, że Eden był położony gdzieś na Bliskim Wschodzie
w rejonie dzisiejszego Iraku i Turcji. I to pewnie dlatego tam właśnie w
żyznych dolinach Tygrysu i Eufratu upatruje się kolebkę cywilizacji.
A skoro już mowa o cywilizacji, to trzeba zauważyć, że do
społeczności dzisiejszych ogrodników poza zawodowcami, zaliczamy także wielkie
rzesze hobbystów, o różnych wyuczonych zawodach, którzy z niewyobrażalną wiarą
w sukces, na kawałkach (głównie miejskiego) gruntu sadzą wszystko, co może być
pożyteczne dla ciała, lub dla ducha. Ich aktywność w sklepach ogrodniczych
widać bardzo wcześnie, kiedy jeszcze i mróz i śnieg, ale dni już dłuższe i
nadzieja na szybką wiosnę zaczyna dawać o sobie znać. Nawet jeśli ostatecznym
wynikiem jest zbiór kilku słoików poziomek, malin, kilogram pomidorów i kilka
pęczków włoszczyzny, to i tak jest powód do dumy. No, a kwitnące drzewa? To
jest dopiero widok! Nieważne czy jabłoń
będzie rajska, czy inna, ale urodzi nasze własne jabłka. A kwiaty? A zioła? A te
zapachy? To piękne hobby i w dodatku bardzo pożyteczne.
Cieszmy się, ze w naszych współczesnych ogrodach wzrastać
będą poza roślinami ozdobnymi, także owoce i warzywa, syćmy oczy tym co tam
rośnie, zajadajmy się ogrodowymi plonami własnej pracy dla naszego zdrowia, a
naszych oczu w szczególności. Pamiętamy przecież, że tak potrzebne plamce
żółtej karotenoidy ukrywają się również w zielonych warzywach. A więc
smacznego!
sobota, 14 kwietnia 2012
GRA W ZIELONE
Alicja Barwicka
Dzięki osiągnięciom medycyny w diagnozowaniu i leczeniu chorób oraz promowaniu zdrowego stylu życia i coraz większej świadomości zdrowotnej, udało się w ostatnich dziesięcioleciach istotnie wydłużyć średnią długość trwania życia człowieka. To ogromne osiągnięcie, ale wiąże się również ze zwiększoną zachorowalnością na schorzenia związane z fizjologicznym procesem starzenia się organizmu. Wpływ na zachowanie dobrego zdrowia, w tym zdrowia naszych oczu mają bowiem wielorakie czynniki: metaboliczne, naczyniowe, genetyczne, a nawet środowiskowe. Możemy procesy starzenia się tkanek w pewien sposób kontrolować jako, że na niektóre z tych czynników mamy wpływ. Kiedy proces starzenia się zaczyna przybierać formę przewlekłego i postępującego procesu uszkodzenia plamki żółtej, siatkówki oka tj obszaru zlokalizowanego w centralnej części siatkówki, odpowiadającego za widzenie centralne (na wprost), poczucie kontrastu i rozpoznawanie barw – jest się czym martwić.
Większość badaczy jest zdania, że istotną rolę odgrywają tu: tzw. stres oksydacyjny, przyspieszający proces starzenia się komórek wywołany nadmierną obecnością w tkankach reaktywnych postaci tlenu zwanych wolnymi rodnikami tlenowymi oraz nadmiar światła, zwłaszcza w zakresie widma niebieskiego.
Dlatego też dostarczenie w diecie:
1. witamin i mikroelementów o działaniu przciwutleniającym, będących swoistymi „wymiataczami” wolnych rodników z tkanek,
2. kwasów tłuszczowych omega-3 niezbędnych miedzy innymi dla prawidłowego funkcjonowania układu krążenia, w szczególności najdrobniejszych naczyń włosowatych, zwłaszcza, że jeden z nich (kwas dokozaheksanowy) występuje w plamce żółtej i na obwodzie siatkówki,
3. naturalnych roślinnych barwników (karotenoidów i antocyjanów) które chronią oko przed uszkodzeniem spowodowanym nadmierną dawką światła niebieskiego i szkodliwego zakresu promieniowania UV -
jest tak ważne.
Stosowanie określonego pożywienia w konkretnych chorobach oczu nie jest oczywiście niczym nowym. Już starożytni Egipcjanie zalecali zjadanie surowej wątroby zwierzęcej w celu zachowania dobrego widzenia. Odrzucając aż tak radykalne poczynania i korzystając z aktualnej wiedzy medycznej starajmy się jednak wspomagać dietą nasz własny system obrony będący jednym z gwarantów właściwego funkcjonowania plamki żółtej i całej siatkówki oka.
Naturalne barwniki roślinne: karotenoidy i antocyjany to substancje o silnych właściwościach antyoksydacyjnych, a ponadto pochłaniające szkodliwe dla oczu promieniowanie. Istotne znaczenie dla oczu mają karotenoidy, głównie luteina, β - karoten, astaksantyna, fukoksantyna i zeaksantyna. Luteina i zeaksantyna występują naturalnie w plamce żółtej, gdzie poprzez regulację jej prawidłowej gęstości optycznej warunkują właściwe funkcjonowanie precyzyjnego widzenia centralnego. Antocyjany występują między innymi w powszechnej na terenie Polski czarnej leśnej jagodzie (borówka czernica). Tak jak karotenoidy, charakteryzuje je zdolność do absorpcji światła słonecznego, przez co wykazują silne właściwości ochronne wobec komórek. Cechuje je ponadto pozytywny wpływ na poprawę adaptacji do ciemności, wrażliwości na kontrast i zmęczenie oczu. Podobnie jak inny barwnik roślinny pochodzący z winogron (resweratrol), mają bardzo korzystny wpływ na tzw. mikrokrążenie, a dokładnie na stan najdrobniejszych naczyń włosowatych poprzez poprawę ich elastyczności, uszczelnienie ściany oraz działania zapobiegające zlepianiu się płytek krwi.
Żeby efektywnie przeciwdziałać procesowi zwyrodnienia plamki żółtej, a tym samym zachować w jak najlepszej kondycji widzenie centralne trzeba uwzględnić w diecie konkretne produkty:
1) luteinę i zeaksantynę zawierają przede wszystkim zielone warzywa: brokuły, jarmuż, szpinak, kapusta włoska, kapusta biała, brukselka, natka pietruszki, sałata, groszek zielony, dynia, papryka zielona i żółta, ogórek pomidory, zielone oliwki, marchew;
2) witaminę E posiada w swoim składzie: olej słonecznikowy, olej sojowy, margaryna, zarodki pszenne, awokado, orzechy (włoskie, laskowe i pistacjowe), pestki słonecznika, migdały, margaryna;
3) witaminę C zawierają: kapusta biała, papryka czerwona i zielona, natka pietruszki, pomidory, liście szpinaku, kalafior, brukselka, ziemniaki, grejpfrut, kiwi, czarna porzeczka, maliny, truskawki, jabłka, pomarańcze, cytryny, mandarynki;
4) kwasy omega 3 znajdziemy w: tuńczyku, łososiu atlantyckim, śledziach, makreli, sardynkach, halibucie, soli, dorszu i krewetkach;
5) cynk jest zawarty w: otrębach, zarodkach i kiełkach ziaren zbóż, grzybach, a także w rybach morskich (jak wyżej, ale głównie w śledziach);
6) selen znajdziemy w: rybach i owocach morza, mące z pełnego ziarna, mięsie, kukurydzy, warzywach strączkowych.
Nie wszyscy lubimy warzywa, a już zielone, wśród których jest i szpinak i brukselka i … w szczególności, ale warto zmienić gust, by jak najdłużej zachować oczy w dobrym zdrowiu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

