niedziela, 12 lipca 2015

RYBA W WARZYWACH

Alicja Barwicka
Kiedy już poznano mechanizm stresu oksydacyjnego związanego z obecnością w tkankach nadmiaru reaktywnych postaci tlenu zwanych wolnymi rodnikami tlenowymi rozpoczęto poszukiwanie występujących w przyrodzie i „dających się zjeść” substancji działających zapobiegawczo. Chodziło o produkty i substancje, które nie dopuszczą do powstawania wolnych rodników, usuną ich nadmiar, lub usuną negatywne następstwa reakcji utleniających w komórkach i pozwolą odtworzyć ich prawidłowe struktury. Obecność nadmiaru wolnych rodników tlenowych ma szczególnie negatywny wpływ na układ krążenia i narząd wzroku. Wiadomo, że przyroda sobie radzi z tym problemem i potrafi zachować równowagę między powstawaniem wolnych rodników, a ich usuwaniem z tkanek. Zwrócono uwagę na występujące w żółtych i zielonych warzywach naturalne barwniki roślinne: karotenoidy i antocyjany. Są to substancje o silnych własnościach antyoksydacyjnych, które razem z witaminami i niektórymi mikroelementami wzmacniają nasz własny komórkowy antyoksydacyjny system obronny. Lokalizacja tego systemu w komórce wymaga dodatkowo wzmocnienia jej zewnętrznej ściany. Otaczająca zawartość komórki błona komórkowa by móc pełnić swoje funkcje wymaga dostarczenia wielonienasyconych kwasów tłuszczowych z rodzaju omega-3, omega-6 i omega 9, a te znajdziemy w morskich rybach, w szczególności w łososiu atlantyckim, tuńczyku, halibucie, sardynkach, makreli, czy krewetkach.
Kupując warzywa pamiętajmy, że ich piękne zielone i  żółto- pomarańczowe barwy są nie bez znaczenia dla naszego zdrowia, gdyż stanowią kopalnię substancji (karotenoidów i innych barwników, witamin, mikroelementów) antyoksydacyjnych i wymiataczy wolnych rodników tlenowych. Bogate w karotenoidy są dla przykładu brokuły, jarmuż, szpinak, różne rodzaje kapusty, natka pietruszki, pomidory, papryki różnego rodzaju, liście szpinaku, dynia czy marchew. Najsilniejsze antyoksydanty witaminowe to witaminy C (znajdziemy ją w wielu owocach, w tym w cytrusach, malinach, porzeczce, jabłkach, kiwi, kapuście białej i ziemniakach,) oraz E (występuje w awokado, orzechach, pestkach słonecznika, migdałach, ale też w oleju słonecznikowym i sojowym, zarodkach pszennych). Z kolei witaminy z grupy B oraz mikroelementy takie jak cynk, miedź, mangan i selen są niezbędne w reakcjach przemiany materii zachodzących na poziomie komórkowymi. Wykazując silne działanie antyoksydacyjne nie tylko eliminują z tkanek nadmiar wolnych rodników, ale wspomagają pracę całego układu  immunologicznego przywracając strukturom komórkowym ich prawidłową funkcję.
O ile ryby morskie nie zawsze są jednakowo dostępne, to na warzywa mamy teraz sezon, więc pamiętajmy o tym przygotowując codzienne posiłki!

czwartek, 25 czerwca 2015

CO TO JEST STRES OKSYDACYJNY I DLACZEGO NALEŻY JEŚĆ OWOCE

Alicja Barwicka
Tak już jesteśmy skonstruowani, że tlen wykorzystywany w procesach metabolicznych może także szkodzić. W wyniku procesów przemiany materii w tkankach powstają, a nieraz także gromadzą się w nadmiarze reaktywne postaci tlenu zwane wolnymi rodnikami tlenowymi. Są to cząsteczki zdolne do  samodzielnej egzystencji, posiadające co najmniej jeden atom tlenu i jeden lub więcej wolnych elektronów. Powoduje to niezwykłą łatwość wchodzenia w reakcje chemiczne ze składnikami komórek. Zaburza to pracę ich struktur, a w konsekwencji przyspiesza rozwój procesów patologicznych. W warunkach prawidłowych istnieje równowaga pomiędzy powstawaniem wolnych rodników, a ich usuwaniem z tkanek. Za procesy usuwania (wymiatania) odpowiada cały system mechanizmów obronnych. Jednakże w przypadku spadku aktywności tego systemu, równowaga się zaburza, dochodzi do przyspieszenia patologicznych procesów utleniania, a organizm musi funkcjonować w warunkach stresu oksydacyjnego. Praca systemu obronnego bazującego na enzymach antyoksydacyjnych polega na niedopuszczeniu do powstawania wolnych rodników tlenowych, ich wymiataniu oraz na usuwaniu negatywnych skutków reakcji utleniających w komórkach i odtwarzaniu ich prawidłowych struktur. Poza fizjologicznymi mechanizmami starzenia się istnieje wiele czynników zewnętrznych mających wpływ na nadmierne gromadzenie się w tkankach wolnych rodników tlenowych. Należą tu w szczególności: choroby przewlekłe zaburzające system immunologiczny, stosowanie nieprawidłowej diety, palenie tytoniu, czy nadużywanie alkoholu. W takich sytuacjach szczególnie potrzebujemy efektywnej pracy antyoksydacyjnego systemu obronnego. I tu przychodzą nam z pomocą owoce! Mamy owocowy sezon, a w sklepach i na straganach wszytko czego dusza zapragnie. Można wybierać spośród tych sezonowych, na które czekaliśmy od zeszłego lata, ale i tych dostępnych (głównie z importu) przez okrągły rok. Możemy też próbować takich, których smaku jeszcze nie poznaliśmy, bo ich dostępność do niedawna była w kraju znikoma, chociaż dziś znajdziemy je w większości sklepów. Doceniając walory smakowe nie zawsze zdajemy sobie sprawę z roli owoców w funkcjonowaniu całego organizmu. Chociaż od zawsze postrzegano ich dobroczynne znaczenie dla „zdrowia i urody”, to nadal nie jest do końca poznane znaczenie niektórych „owocowych” witamin i mikroelementów. Wiadomo, że owoce dostarczają wielu koenzymów niezbędnych dla reakcji chemicznych na poziomie komórkowym. ale dopiero niedawno ustalono, że te substancje mają działanie antyoksydacyjne i są świetnymi wymiataczami wolnych rodników tlenowych. Niektóre z nich już dobrze znamy, inne ciągle czekają na odkrycie, ale wiadomo z całą pewnością, że różne rodzaje antyoksydantów (w tym witaminy) znajdują się w różnych rodzajach owoców odmiennych kolorystycznie. I to jest powód, by codziennie zjeść sałatkę owocową utrzymaną w kilku kolorach.


poniedziałek, 18 maja 2015

WIELKI PROBLEM MAŁYCH OCZU

Alicja Barwicka
Pod pojęciem wcześniaka rozumiemy w największym skrócie noworodka urodzonego między 22 a 37 tygodniem ciąży. Przyczyn tego stanu jest wiele, ale równie wiele może być niepożądanych następstw dotyczących w szczególności niedoboru masy ciała oraz niedorozwoju wielu tkanek i narządów. Jedną z tych nieprawidłowości jest retinopatia wcześniaków występująca u 10 – 15 % takich dzieci i będąca ciężkim uszkodzeniem siatkówki. Ponieważ może prowadzić do trwałych uszkodzeń narządu wzroku, stanowi (również w Polsce) najczęstszą przyczynę ślepoty u niemowląt i małych dzieci.
W większości krajów europejskich, Ameryce Północnej, czy Australii schorzenie występuje coraz częściej, bo i coraz częściej dzięki postępowi dotyczącemu intensywnej opieki neonatologicznej a także w zakresie ginekologii i położnictwa udaje się zachować przy życiu urodzone przedwcześnie dzieci nawet z bardzo niską (poniżej 1250 g) wagą urodzeniową. W krajach zacofanych gospodarczo, o często bardzo trudnych warunkach bytowych i z niedostatecznym dostępem do opieki medycznej przypadki zdiagnozowanej retinopatii wcześniaków są odnotowywane zdecydowane rzadziej z uwagi na wysoką śmiertelność przedwcześnie urodzonych dzieci.
Do czwartego miesiąca życia płodowego siatkówka oka człowieka nie jest unaczyniona, a tlen potrzebny do rozwoju otrzymuje drogą dyfuzji z sąsiednich tkanek. W czwartym miesiącu pasma pewnej grupy komórek zaczynają „wędrówkę” z centralnej części siatkówki na obwód. Podlegają one stopniowo procesowi „udrożnienia” i w efekcie powstają pierwotne, niedojrzałe naczynia. Część z nich zanika, a pozostałe różnicują się na tętnice i żyły. Proces trwa. Niestety jest taka część siatkówki, która jest położona najdalej od części centralnej, więc w/w „wędrówka” komórek trwa tu najdłużej. Do unaczynienia tej części siatkówki dochodzi dopiero około 40 tygodnia ciąży, przy czym proces pełnego unaczynienia, a w szczególności proces dojrzewania oraz różnicującej przebudowy nie jest zakończony w terminie porodu i trwa jeszcze kilka miesięcy po urodzeniu. Uważa się, że wszystkie te zjawiska są stymulowane nieznacznym niedotlenieniem nieunaczynionych części przy jednoczesnym zwiększeniu zapotrzebowania na tlen tych bardziej dojrzałych sektorów tkanki.
Obecnie obowiązuje pogląd, że najważniejszym czynnikiem ryzyka wystąpienia retinopatii wcześniaków jest niska masa urodzeniowa, a ryzyko wzrasta odwrotnie proporcjonalnie do urodzeniowej masy ciała i wieku ciążowego. Ustalono ponadto, że jednym z istotnych czynników warunkujących powstanie prawidłowego unaczynienia siatkówki jest odpowiednie ciśnienie tlenu. Im bardziej wcześniak jest niedojrzały oraz im niższą ma masę urodzeniową, tym jest większy stopień niedorozwoju naczyń siatkówki i tym bardziej rozległe obszary  niedojrzałej, nieunaczynionej tkanki. Niedonoszony noworodek z uwagi na niewydolność mechanizmów termoregulacyjnych przebywa w inkubatorze, gdzie nieunaczyniona siatkówka jest poddawana działaniu tlenu jako nie tylko niezbędnego do życia składnika powietrza atmosferycznego, ale i środka leczniczego. Poziom stężenia tlenu w inkubatorach jest oczywiście ściśle monitorowany, jednak nie jest wykluczone, że negatywny wpływ na siatkówkę ma nie tylko ciśnienie dostarczanego tlenu, ale i długotrwały okres tlenoterapii.
Choroby można się spodziewać w wielu patologicznych sytuacjach dotyczących zarówno zdrowia ciężarnej (np. niedokrwistość, krwawienia w 2 i 3 trymestrze ciąży, cukrzyca, stany przedrzucawkowe) jak i noworodka (zły stan kliniczny w pierwszej minucie życia po urodzeniu oceniany wg skali Apgar, towarzyszące zaburzenia krążeniowo – oddechowe, zaburzenia neurologiczne). Tlenoterapia, stosowana przecież dla ratowania życia wcześniaka jest istotnym, chociaż niekoniecznym czynnikiem rozwoju choroby. W części przypadków w okresie pourodzeniowym dochodzi na szczęście do samoistnej regresji zmian, a na dnie oka pojawiają się prawidłowe naczynia siatkówki. Niestety u części wcześniaków dochodzi do ciężkich uszkodzeń narządu wzroku. Dlatego też systematyczna kontrola okulistyczna jest u takich dzieci absolutnie niezbędna.

niedziela, 26 kwietnia 2015

PROMOCJA ZDROWIA PO POLSKU

Alicja Barwicka
Na południu Europy jest cieplej niż u nas i może dlatego ludzie tam jakby trochę inni, weselsi. Przecież też mają kłopoty, chorują… Czy to tylko kwestia temperamentu większych społeczności uwarunkowana nie tylko wielowiekowym bagażem doświadczeń, ale i klimatem? Nie da się jednak nie zauważyć większej troski o własne zdrowie u naszych zachodnich i południowych sąsiadów oraz zdecydowanie większej świadomości odpowiedzialności za jego dobry stan. Stąd pewnie coraz powszechniejszy nacisk na pozyskiwanie wiedzy o codziennych zachowaniach podtrzymujących dobry stan zdrowia. Moda na zdrowie powoli wkracza i pod nasze strzechy. Nie dzieje się to zbyt szybko, bo i wzorców zachowań prozdrowotnych za wiele w historii nie mamy. Jednak od kilku lat obserwuje się pozytywne tendencje, w szczególności większe średnie spożywanie warzyw, owoców i ryb przy równoczesnym ograniczeniu zużycia soli, spadek liczby palaczy papierosów, a wzrost liczby osób uprawiających systematycznie umiarkowany wysiłek fizyczny (bieganie, jazda na rowerach i rolkach). Nie mamy we krwi spontaniczności Hiszpanów, którzy z miłości do tańca będą tańczyć zawsze i w każdej sytuacji, ale weekendowe tłumy w każdym lasku, wypełnione użytkownikami ścieżki rowerowe, pełne hale sportowe, boiska i zapełnione baseny dają powody do optymizmu. 12 lat temu przeprowadzono badanie na zróżnicowanej wiekowo i zawodowo grupie Polaków odnośnie ich preferencji zachowań prozdrowotnych i wiedzy o sposobach dbania o własne zdrowie. Tylko ⅓ respondentów widziała potrzebę poddawania się okresowym badaniom lekarskim, przy czym celowość okresowego kontrolowania poziomu ciśnienia tętniczego krwi – już tylko ¼. Zainteresowanie wiedzą w zakresie wpływu na stan zdrowia niektórych czynników fizycznych występujących w środowisku pracy wyraziło tylko 17.8% badanych, Chęć pozyskania informacji o szkodliwości palenia tytoniu zadeklarowało nieco ponad 10%, o szkodliwości nadużywania alkoholu, już tylko 8,5 %, a o następstwach uzależnienia od stosowania substancji psychoaktywnych jeszcze mniej, bo nieco ponad 7 %. Za to aż 43 % badanych osób wyraziło zainteresowanie wiedzą o poznaniu sposobów radzenia sobie ze stresem, a ponad 62 % deklarowało chęć do systematycznego uprawiania umiarkowanej aktywności fizycznej. Sądzę, że wyniki tego badania ankietowego dziś byłyby bardziej optymistyczne. Pamiętajmy, że nie każdy musi lubić bieganie, niektórzy wolą taniec….


poniedziałek, 30 marca 2015

ZDROWIE W JESIENI ŻYCIA

Alicja Barwicka
Wszyscy mniej lub bardziej uświadamiamy sobie następstwa zmian demograficznych we współczesnym świecie. Z jednej strony są powody do radości bo żyjemy coraz dłużej i do późnego wieku (jak ten fotogeniczny narciarz) możemy realizować swoje pasje. Równocześnie jednak w krajach rozwiniętych gospodarczo od wielu dziesiątek lat stopniowo spada wskaźnik dzietności, a to już nie może napawać optymizmem. W bogatych społeczeństwach Europy zachodniej od dawna funkcjonują programy osłonowe istotnie (w tym finansowo) wspierające rodziny posiadające dzieci. Mimo to pokusa wygodnego, gnuśnego życia jest ciągle na tyle silna, że wielu młodych ludzi odkłada posiadanie potomstwa na bliżej nieokreśloną przyszłość. Gdyby nie masowy napływ imigrantów z dawnych kolonii, wskaźnik „dzietności” we współczesnej Anglii, Francji, czy Holandii byłby jeszcze niższy. Wielodzietne rodziny imigrantów poprawiają dane statystyczne, ale nie skalę problemów. A tych ciągle przybywa. Życie w gettach według własnych tradycyjnie niechętnych zachodniej cywilizacji reguł, niechęć do asymilacji, rosnące podziały powodowane przez ubóstwo i niski stopień edukacji to tylko niektóre z nich. My z racji dalekiego od marzeń poziomu gospodarczego, niesprzyjającego klimatu i pewnie jeszcze wielu innych czynników jesteśmy dla imigrantów póki co tylko przystankiem w drodze do bogatszego świata.  Czy tak będzie zawsze? Czas pokaże… Mimo różnic w stosunku do naszych bardziej zamożnych sąsiadów Polacy także żyją coraz dłużej, a dzieci rodzi się u nas niewiele. Statystyczny Polak żyje 72,2 lat, a Polka – 81 lat i jest to o 6 lat dłużej niż 20 lat temu. Już teraz coraz więcej nad Wisłą emerytów, a ich liczba z każdym rokiem będzie rosła przy zmniejszającej się liczbie osób w wieku produkcyjnym. Przy równoczesnej niskiej liczbie urodzeń i znaczącym dla gospodarki wskaźniku bezrobocia oraz ciągle aktualnej emigracji zarobkowej prognozy dotyczące populacji wypracowującej dochód narodowy pozwalający na utrzymanie rosnącej liczby osób niezdolnych do pracy z powodu wieku są dość nieciekawe. Jak wiadomo statystki mówią wiele o starzeniu się całej populacji, ale przecież każdego z nas indywidualnie znacznie bardziej interesuje proces starzenia się własnego organizmu. Spojrzenie w skali micro jest nam najbliższe, bo młodsi już raczej nie będziemy i dotyczy to niestety wszystkich naszych osobistych tkanek i narządów. Co prawda możemy chorować w każdym wieku, ale jest wiele takich schorzeń, których patomechanizm wynika przede wszystkim z upływu czasu. Profilaktyka i działania prozdrowotne, a więc w szczególności stosowanie właściwej diety bogatej w warzywa i owoce, zaprzestanie palenia tytoniu oraz umiarkowana, ale systematyczna aktywność fizyczna mają dla utrzymania naszej kondycji w dobrym zdrowiu działanie zbawienne. Złota zasada to korzystanie z ruchu! Nie można go zastąpić żadnym lekiem, chociaż on sam zastępuje cale mnóstwo medykamentów… Pamiętajmy o skutkach fizjologicznych procesów starzenia się organizmu, bo przy odpowiednio wczesnym dostrzeżeniu objawów, włączenie znanych współcześnie metod prewencyjnych i terapeutycznych może zdziałać cuda. Jesień życia ma niewątpliwie wiele zalet. Jeśli tylko odpowiednio wcześnie i właściwie zareagujemy na problemy zdrowotne związane z wiekiem, to dzięki możliwie najdłuższemu utrzymaniu dobrego stanu zdrowia życie stanie się o wiele prostsze i piękniejsze.