piątek, 1 lipca 2022

CZŁOWIEK MUSI ODDYCHAĆ


 

Alicja Barwicka

Żeby żyć musimy oddychać. Tak jesteśmy zbudowani. Do wszystkich życiowych funkcji potrzebujemy energii, musimy więc ją jakoś zdobyć. Najprościej rzecz ujmując zdobywamy ją podczas procesu utleniania substancji organicznych, przy czym do procesu utleniania oczywiście potrzebny jest tlen. Mamy go w powietrzu, chociaż nie przesadnie dużo. Nie możemy pobierać tylko niezbędnego nam tlenu, bo szybko mógłby się skończyć. Korzystamy więc z procesu wymiany gazów pomiędzy organizmem a jego środowiskiem, co w rezultacie zapewnia stały dopływ tlenu do tkanek i stałe usuwanie zbędnego nam dwutlenku węgla. Dwutlenek węgla jest za to niezbędny roślinom, by one z kolei w swoich procesach wymiany gazowej mogły wyprodukować tlen. Powietrze z otaczającego środowiska dostaje się do jamy nosowej i dalej do płuc. Tam zachodzi wymiana gazowa, czyli wchłanianie tlenu do krwi, wydalanie z niej powstałego w wyniku reakcji chemicznych dwutlenku węgla i ostatecznie usuwanie go z organizmu. Suche, pozbawione pary wodnej powietrze atmosferyczne zawiera w swoim składzie przede wszystkim: azot 78 % i tlen 21%. Wdychamy poza tym inne gazy (ok. 1 %), w tym dwutlenek węgla stanowiący 0,04%. Jednak skład powietrza wydychanego, to już odpowiednio: azot 78%, tlen 17%, dwutlenek węgla 4% oraz inne gazy stanowiące ok. 1 %. Powietrze, którym oddychamy zawiera również inne składniki, których rola w procesie oddychania naszych organizmów jest zdecydowanie negatywna. To pyły i zanieczyszczenia pochodzące z działalności człowieka (kominy fabryk, samochody, piece). W ten sposób powstaje szkodliwy dla organizmów żywych smog zawierający w swoim składzie w szczególności: dwutlenek siarki, dwutlenek azotu, tlenek węgla, benzen oraz drobny pył składający się z drobin metali ciężkich takich jak ołów, arsen, nikiel czy kadm. Przy sprzyjających warunkach atmosferycznych (np. brak wiatru) zawiesina tych szkodliwych dla człowieka substancji w otaczającym go powietrzu utrzymuje się na tyle długo, że może uszkadzać nie tylko sam układ oddechowy, ale również krwionośny, co z kolei generuje możliwość powstania wielu innych schorzeń, w tym nowotworów. Ponieważ obecnie jesteśmy szeroko informowani odpowiednimi komunikatami o jakości powietrza, stosujmy się do przekazywanych zaleceń i unikajmy tego, co dla nas szkodliwe. Spacer w lesie da nam z pewnością więcej dobrego niż przemieszczanie się ulicami miasta w dniu, w którym króluje smog.

 

niedziela, 12 czerwca 2022

CZŁOWIEK MUSI PIĆ


 

Alicja Barwicka

Woda jest jednym z najważniejszych składników organizmu i chociaż raczej tego po nas nie widać, to stanowi około 60% masy ciała dorosłego człowieka. Jej obecność jest niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania ze względu na kluczową rolę w regulowaniu temperatury ciała, transporcie składników odżywczych i produktów przemiany materii oraz udział we wszystkich reakcjach biochemicznych w organizmie. W przebiegu procesu trawienia ułatwia spożywanie i trawienie pożywienia, pełni funkcję ochronną dla mózgu, gałki ocznej i rdzenia kręgowego, a u kobiet ciężarnych – również płodu. Odpowiednie nawodnienie jest niezbędne dla prawidłowej pracy stawów. Najwięcej wody zawiera organizm noworodka, najmniej – osoby starszej. Nie staniemy się ponownie noworodkami, ale powinno się przynajmniej zmniejszać utratę wody z organizmu wynikającą z procesów starzenia się. Dlatego dociera do nas tak dużo informacji dotyczących uzupełniania wody w organizmie. O ile podczas letnich upałów każdy nosi przy sobie butelkę wody i uzupełnia jej utratę związaną z poceniem się, to już zimą o utracie wody będącej następstwem między innymi przegrzanych, źle wentylowanych pomieszczeń raczej zapominamy. Wysoko przetworzona żywność, którą w codziennym pośpiechu pochłaniamy dla zaspokojenia głodu i która skutecznie zwiększa obwód brzucha a zmniejsza światło wypełnionych blaszkami miażdżycowymi naczyń krwionośnych także zużywa w procesach trawiennych znacznie więcej wody niż pochodząca z naturalnych procesów obróbki termicznej przygotowywanych potraw. Dlatego człowiek musi pić. Mamy w organizmie kilka tkanek, które dla zachowania swoich fizjologicznych funkcji potrzebują wody, ale nie posiadają własnych naczyń. W takiej budowie prym wiedzie gałka oczna. Rogówka, soczewka i ciało szkliste oka muszą być przede wszystkim absolutnie przezroczyste, więc obecność naczyń zaburzałaby tę cechę. O ile rogówka, która jest bezpośrednio narażona na kontakt z zanieczyszczonym i suchym środowiskiem zewnętrznym daje sygnał właścicielowi generując objawy bólowe, że wymaga nawilżenia, to już soczewka zawierająca 63% – 69% wody i ciało szkliste (jej skład to aż 98 % wody) tego nie zrobią. Ich właściwe nawodnienie opóźni proces starzenia, a tym samym pozwoli utrzymać na dłużej dobre widzenie. Korzystajmy więc z możliwości uzupełniania wody dla prawidłowego funkcjonowania organizmu i zadbajmy o to, by wielokrotne w ciągu dnia sięganie po butelkę z wodą stało się naszym codziennym zwyczajem. Równocześnie wodę oszczędzajmy, bo coraz bardziej stają się widoczne jej niewątpliwe niedobory na naszej przeludnionej planecie.

niedziela, 15 maja 2022

CZŁOWIEK MUSI JEŚĆ


 

Alicja Barwicka

W obecnej sytuacji geopolitycznej, kiedy nadal, tuż za naszą granicą toczy się wojna, a świat zależnie od wagi własnych interesów zachowuje się tak, jakby wolał o tym fakcie nie wiedzieć coraz częściej w wypowiedziach polityków i publicystów pojawia się temat głodu. Od czasu zakończenia II wojny światowej Europa głodu nie zna. Trudno więc współczesnemu człowiekowi wyobrazić sobie sytuację, w której mogłoby zabraknąć chleba. Jesteśmy przyzwyczajeni do pełnych półek w sklepach, do szerokiego asortymentu produktów, wybieramy wśród diet, kupujemy za dużo i oczywiście na wszelki wypadek - narzekamy. Wszystko wskazuje na to, że nawet w dobie kryzysu żywnościowego polscy producenci żywności powinni sobie poradzić, bo rodzime rolnictwo raczej nasze potrzeby zabezpieczy. Trzeba jednak pamiętać, że to Ukraina jest jednym z największych w świecie producentów zbóż, a ich eksport do wielu krajów świata stanowi bardzo ważną gałąź gospodarki. Odbiorcą ukraińskiego zboża są dla przykładu kraje Afryki Północnej, w szczególności Egipt. Wojna, to zablokowanie możliwości exportu, wojna to również śladowe tylko plony… Mówi się że historia lubi się powtarzać, a ukraińskie czarnoziemy przeszły już niejeden kataklizm skutkujący klęską głodu. Mamy chleb w piekarniach, więc siłą rzeczy nie interesujemy się przyszłością rynku zbożowego, ale na świecie jest naprawdę dużo ludzi i jest równocześnie dużo krajów, które z przyczyn chociażby klimatycznych zbóż nie produkują. Niezależnie jednak od rodzaju klimatu i jakości gleby każdy mieszkaniec naszej planety musi jeść, by komórkom i tkankom swojego organizmu móc dostarczyć energii. Już pojawiła się informacja, że Indie wycofały się z eksportu własnego zboża, by żywności starczyło dla własnej społeczności. Ponieważ  kraj ten zamieszkuje ponad 1,3 miliarda ludzi, co stanowi 1/6 ludności świata, decyzja wydaje się uzasadniona. Są jednak kraje, które same zboża nie produkują i to one mogą zetknąć się z ogromnym żywnościowym problemem. Jak powszechnie wiadomo każdy nawet niewielki problem zawsze generuje powstanie kolejnych, a tu mamy do czynienia z jednym z tych największych. Narody szybko się uczą, a narody głodne uczą się jeszcze szybciej i doskonale wiedzą, że jeśli pokarm nie przyjdzie do nich sam, to trzeba się po niego udać, nieraz nawet na inny kontynent. Obyśmy nie musieli zaznać głodu i jego globalnych następstw i oby czarne scenariusze dały się pochłonąć przez czarne dziury (jedną z tych największych w naszej galaktyce udało się właśnie sfotografować) i oby nigdy do nas nie wróciły!

poniedziałek, 25 kwietnia 2022

CZYŃMY DOBRO, CHROŃMY PAMIĘĆ


 

Alicja Barwicka

Każde święta są nieco inne. Inny może być sposób celebracji, inny skład osób zasiadających przy rodzinnym stole, inna pogoda, inne otoczenie… Ale mimo różnic, podstawowy charakter jest niezmienny więc na każde czekamy i robimy przygotowania. Te przygotowania też bywają różne i chodzi nie tylko o zachowanie różniących się zależnie od regionu kraju tradycji kulinarnych. Jedni przygotowują skromny codzienny posiłek, inni tradycyjne świąteczne potrawy dla dużej rodziny respektując stare babcine przepisy, ale też potrzeby najmłodszych gości. Jedni do wielkanocnej święconki wkładają symboliczny zestaw jajek, pieczywa, wędlin,  ciast, soli i chrzanu, inni go wzbogacają  o nutellę, a nawet o ukochanego dinozaura. Jeszcze inni co prawda pamiętają, że dawno temu, w dzieciństwie faktycznie uczestniczyli w tym staropolskim zwyczaju, ale obecnie traktują go jak zbyteczny gadżet niepotrzebny nikomu, a już przede wszystkim mieszkańcom UE (może przecież obrażać czyjeś uczucia). Obecna sytuacja geopolityczna każe nam Polakom w polskich domach (obwieszonych już nie tylko polskimi flagami) barwić wielkanocne jajka nie tylko w cebulowych łupinach, ale też koniecznie na żółto – niebiesko. Robimy to bardzo chętnie, by złagodzić wojenną traumę blisko 3 milionów naszych ukraińskich gości. Chociaż zespół 2+1 już wiele lat temu zachęcał nas słowami swojego przeboju … chodź, pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko…, to czy aby obecnie nie przesadzamy z manifestacją kolorystyczną? Nasi sąsiedzi doznają wielkiej wojennej traumy. Robimy co możemy, by ją na terenie własnego kraju zminimalizować. Gościmy we własnych domach całe (obce nam przecież) rodziny, dajemy pracę, dla chorych - łóżka szpitalne, aparaturę medyczną  i możliwość leczenia, a dla dzieciaków miejsca w szkole. Świętujemy Święta Wielkanocne w międzynarodowym gronie przez kolejne dwa tygodnie i czujemy się szczęśliwi, że pomaganie nam wychodzi. Czy pomagając pamiętamy, że w lipcu 1943 roku na polskim wówczas Wołyniu dziadkowie naszych obecnych gości też byli sąsiadami (często bardzo bliskimi) naszych dziadków? Podczas tegorocznego wielkanocnego śniadania, jeden z gości rozpływając się nad naszą polską bezinteresowną gościnnością wyraził swoją opinię: „…. gdyby sytuacja była odwrotna, nie sądzę, byśmy tak wam Polakom pomagali…” Chociaż robię co mogę dla  naszych żółto – niebieskich sąsiadów, chociaż mieszkają w moim domu, chociaż dbam o ich dobrostan psycho-fizyczny i chociaż bardzo dobrze się razem czujemy - opinię tę podzielam …Miejmy nadzieję, że bandyckie wojska opuszczą wkrótce umęczoną Ukrainę, a nasi goście pobyt w gościnnej Polsce zachowają na długo w życzliwej pamięci.

sobota, 19 marca 2022

W SPRAWACH ZDROWIA BĄDŹMY POSTĘPOWI


 

Alicja Barwicka

Świat nie znosi stagnacji. W każdej dziedzinie oczekujemy postępu. Mamy tysiące powiedzeń ilustrujących negatywny stosunek do „stania w miejscu”. Świadomość, że brak postępu jest równoznaczny z cofaniem się jest w nas głęboko zakorzeniona, a my cofać się nie chcemy. Rozwój na wielu płaszczyznach jest zwykle powodem do zadowolenia, a często również do dumy. Tak oczywiście być powinno, bo dzięki postępowi świat się rozwija, a ludziom żyje się lepiej. Są jednak i takie obszary życia, w których dobrze jest nie tylko zatrzymać się nad aktualnym stanem, ale i nieco cofnąć wstecz, by skorzystać z doświadczeń poprzedników. Dobrym przykładem są zagadnienia dotyczące „starych” często zapomnianych chorób, z którymi jak nam się wydaje ludzkość dawno już sobie poradziła. Dziś nie mówi się o zachorowaniach na gruźlicę, czy kiłę, dziś nawet nie wypada na nie zachorować, bo przecież postęp już dawno je wyeliminował, a tymczasem… Według danych WHO w pewnych obszarach naszego globu niektóre choroby zakaźne wieku dziecięcego,  gruźlica, a zwłaszcza jej postacie lekooporne, choroby weneryczne, w szczególności kiła wręcz szaleją, a postępu w walce z problemem zupełnie nie widać. Może więc trzeba się trochę cofnąć, odkurzyć zapomnianą wiedzę, również tę z zakresu farmakoterapii, poznać aktualne dane epidemiologiczne i aktualne możliwości leczenia. Dopiero wyposażeni w zaktualizowaną wiedzę możemy budować postęp w aspekcie walki z tymi groźnymi chorobami. Trzeba ciągle pamiętać, ze „stare” choroby mają się całkiem dobrze i tylko czekają na możliwość ataku, co w przypadku grup osób unikających szczepień i z osłabioną odpornością wcale nie będzie trudne. W ochronie własnego zdrowia bądźmy postępowi nawet w sprawach z pozoru błahych jak np. noszenie maseczek pamiętając o mechanicznej ochronie przed patogenami. Społeczeństwa azjatyckie już dawno zaakceptowały ten zwyczaj, być może są lepiej od nas wyedukowane i wiedzą, że chociażby prątek gruźlicy jest na tyle duży, że nie przedostanie się przez otwór w żadnej maseczce, nawet takiej o dość skromnych parametrach. Dbałość o siebie, swoich bliskich, o swoje środowisko to w XXI wieku jedna z istotnych miar współcześnie pojmowanego postępu. Hołdujmy więc postępowi w najlepszym wydaniu, co z pewnością wszystkim wyjdzie na dobre. Stosujmy w sprawach zdrowia znane dzisiejszej nauce wszelkie metody prewencyjne, by za to z tych leczniczych korzystać jak najrzadziej.