niedziela, 25 października 2015

IDZIEMY DO OKULISTY

Alicja Barwicka
Bywają sytuacje, w których niezbędne jest badanie okulistyczne. Przyczyną mogą być zaburzenia widzenia, dolegliwości bólowe ze strony oczu, badanie w zakresie medycyny pracy na które skieruje nas pracodawca w związku z obecnością w miejscu pracy niektórych zagrożeń dla narządu wzroku, może to być w końcu konsultacja okulistyczna wynikająca z obecności innych problemów zdrowotnych i chorób jak np. cukrzyca, czy diagnostyka bólów głowy. Badanie okulistyczne nie wiąże się z bólem, co może być bardzo ważne dla części z nas. Pierwszą częścią badania jest zebranie wywiadu. Dobrze jest przed wizytą zastanowić się nad nurtującym nas problemem i jeśli jest to możliwe określić „po swojemu” dolegliwości w zakresie rodzaju, czasu trwania, stosowanego dotychczas leczenia (nazwy leków, pobyty w szpitalu, operacje itd.). Nie wolno też zapomnieć o innych, przebytych, lub aktualnie leczonych schorzeniach. Zwykle początkiem badania przedmiotowego jest ocena ostrości wzroku do dalekiej i bliskiej odległości z użyciem oprawki okularowej i próbnych szkieł korekcyjnych. Jeśli korzystamy z korekcji optycznej na wizytę powinno się zabrać okulary, a jeśli jesteśmy użytkownikami szkieł nagałkowych, to z pewnymi wyjątkami (np. twarde soczewki lecznicze) trzeba będzie je do badania zdjąć. Dlatego własny pojemniczek do przechowywania oraz płyn konserwujący powinno się mieć ze sobą. Podstawowy zakres badania aparatu ochronnego gałek ocznych a więc cech oczodołu, szpar powiekowych, symetrii, ustawienia i ruchomości gałek ocznych przeprowadzany jest bez użycia dodatkowej aparatury. To samo dotyczy oceny niektórych funkcji narządu wzroku jak podstawowe badanie zakresu pola widzenia, poczucia kontrastu, odruchów źrenicznych, widzenia barw, czy stereoskopii.  Dla standardowej oceny przedniego odcinka gałki ocznej (spojówek rogówki, komory przedniej, soczewki) oraz komory ciała szklistego i dna oka niezbędne jest użycie lampy szczelinowej wraz z dodatkowymi elementami w postaci np. odpowiednich soczewek do oceny tzw. kąta przesącza czy dna oka. Przy pomocy lampy szczelinowej dokonuje się również pomiaru ciśnienia wewnątrzgałkowego, chociaż w wielu gabinetach pomiar może być wykonywany także innego rodzaju aparaturą. U osób leżących lub z zaburzeniami lokomocji zarówno odcinek przedni jak i dno oka można dokładnie ocenić korzystając z oftalmoskopu. Rutynowe badanie okulistyczne jest krótkie i nie wymaga podawania do oczu żadnych leków. Może jednak zaistnieć potrzeba oceny dalszych odcinków (głównie soczewki, komory ciała szklistego i dna oczu) po podaniu do oczu leku rozszerzającego źrenicę. Takie badanie jest dłuższe, a po jego przeprowadzeniu nie można prowadzić samochodu czy motocykla. Z tej przyczyny jeśli takie będzie konieczne, zostaniemy prawdopodobnie umówieni na odrębną wizytę. Podstawowe badanie okulistyczne może się ponadto zakończyć wydaniem skierowania na dalsze okulistyczne badania diagnostyczne. Należy pamiętać, że takie skierowania wydawane są w konkretnych i klinicznie uzasadnionych sytuacjach. Nie wolno więc we własnym najlepiej pojętym interesie ich lekceważyć, bo wynik takich dodatkowych procedur diagnostycznych może mieć istotny wpływ na dalsze losy naszych oczu.

niedziela, 20 września 2015

NASZE KOTY I NASZE PROBLEMY

Alicja Barwicka
Koty towarzyszyły ludzkości od niepamiętnych czasów. Wszyscy je kochamy, chociaż z tą miłością bywało różnie u różnych kultur. Kot żyjący współcześnie także ma rozmaite warunki życia. Oprócz tych tradycyjnie polujących na myszy i uciekających przed silniejszymi myśliwymi, są również koty pławiące się w luksusie. Ci domowi pupile są zadbani, mają swoje domowe zabawki, właściwą dietę, osobiste „książeczki zdrowia”, bywają nawet u psychologów…. Jednak tak jak wszystkie inne koty są przecież kotami i nie da się pominąć biologiczno – epidemiologicznych aspektów tego faktu. Każdy, nawet najbardziej zdrowy i zadbany kot może mieć wpływ na zdrowie ludzi, wśród których przebywa.
Jak wiadomo koty bardzo dbają o czystość i nieustannie się myją, a ślina, którą nawilżają swoją sierść może być dla człowieka silnym alergenem. O ile z tym problemem jakoś sobie radzimy, to już nie bardzo mamy wpływ na ograniczenie możliwości wewnątrzmacicznego zakażenia płodu u kobiet ciężarnych mających kontakt z kotem zakażonym pierwotniakiem Toxoplasma gondi lub popularną u psów i kotów glistą jelitową Toxocara canis. Oba te pasożyty mogą poważnie i trwale uszkodzić narząd wzroku, a do zakażenia dochodzi bardzo łatwo, bo wystarczy kontakt z niedokładnie umytymi warzywami zabrudzonymi ziemią zanieczyszczoną odchodami kotów.
Istnieją ponadto schorzenia oczu na tyle kojarzone z tymi zwierzętami, że nadano im nawet „kocie” nazwy. Z tych najbardziej  niebezpiecznych należy wymienić:
·         Chorobę kociego pazura – bardzo ciężkie w przebiegu zapalenie nerwu wzrokowego, błony naczyniowej i siatkówki mogące prowadzić do jej wysiękowego odwarstwienia i w konsekwencji do trwałej utraty bądź istotnego ograniczenia widzenia. Źródłem choroby jest zadrapanie lub ugryzienie przez kota zakażonego Bartonella henselae.
·         Zespół kociego oka – wielonarządowy zespół związany z defektem chromosomalnym (częściowa trisomia 22), który poza wadami zwłaszcza serca i nerek - w narządzie wzroku manifestuje się szczeliną błony naczyniowej, szczeliną tarczy nerwu wzrokowego i małooczem ze wszystkimi tego następstwami w szczególności niską ostrością wzroku, ograniczeniem pola widzenia i jaskrą wtórną.
·         Zespół krzyku kota – to także wielonarządowy zespół związany z defektem chromosomalnym (częściowa delecja 5p), który poza upośledzeniem umysłowym, opóźnieniem wzrostu i wadą małżowin usznych - w narządzie wzroku manifestuje się zezem z niedowidzeniem i zaćmą.
Kochajmy domowe zwierzęta mądrze, przestrzegając konsekwentnie zasad higieny! Od nas zależy, czy nasz kot może w naszym wspólnym domu absolutnie wszystko. Koty są mądre. Szybko się uczą. Poświęćmy ich edukacji nieco wysiłku, bo to się opłaci obu stronom. Jesteśmy im potrzebni zdrowi, bo kto będzie o nie dbał?

niedziela, 30 sierpnia 2015

CZYM SKORUPKA ZA MŁODU…

Alicja Barwicka
Martwimy się, że dzieci mają wady postawy. Narzekamy, że niewiele się ruszają. Specjaliści tłumaczą nam, jak trudno walczyć z tym problemem. Szukamy licznych winowajców, nie dostrzegając wśród nich siebie. Dzisiejsi młodzi rodzice już nie byli tak aktywni fizycznie, jak poprzedzające ich pokolenie. Z podwórek znikały trzepaki, ze szkół sale gimnastyczne. Na ścianach blokowisk pojawiały się natomiast napisy ostrzegające dzieci przed grą w piłkę, a rodziców przed karami za łamanie tych zakazów.  Kiedy dzieci trochę podrosły, fizjologiczna dla okresu rozwojowego potrzeba aktywności fizycznej została wyparta najlepszą współczesną zabawką czyli komputerem. Dzisiaj dzieci tych dzieci obsługują smartfony już w wieku niemowlęcym, a najważniejszym gadżetem podczas jedzenia obiadu jest śledzenie bajki na tablecie. Jeśli czegoś z tym nie zrobimy, to kolejne pokolenie nie będzie już miało motywacji do wykonywania jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Przerwanie błędnego koła (brak ruchu → nadwaga → zaburzenia krążeniowo – oddechowe i w układzie kostno - stawowym → brak ruchu) będzie coraz trudniejsze. Po drugiej stronie barykady są co prawda możliwości jakie daje Internet, ale te możliwości trafiają przecież do głów!
Może więc wykorzystajmy te głowy, a w nich nieograniczoną dziecięcą wyobraźnię i potrzebę akceptacji. Próbujmy zaszczepić dzieciom fascynację ideami olimpijskimi, pokażmy radość biegania, smak zwycięstwa, ale i wartość bycia razem, kiedy słuchamy Mazurka Dąbrowskiego. Coś już się zmienia. Całe rodziny nie tylko zaczynają wspólnie biegać, jeździć na rowerach i pływać, ale widać je w halach sportowych i na stadionach Co najdziwniejsze z realizacją tych potrzeb najtrudniej jest w szkołach. Oczywiście, że dziś czasy są inne, może i trudniejsze i nie będzie tak łatwo, jak w przedwojennej eksperymentalnej szkole dla chłopców w Rydzynie. W 1927 roku stworzono tam placówkę na wzór angielskich szkół internatowych, przypominającą nieco uniwersytety w Oxford i Cambridge. Uczniowie prócz tradycyjnych lekcji, mieli rozbudowane zajęcia sportowe, co nawiązywało do starogreckiego modelu edukacji opartego na ideach olimpijskich. Dominowała lekkoatletyka i gry zespołowe, ale uczniowie brali też udział w wioślarskich regatach organizowanych na zamkowej fosie. Dziś te wzorce gdzieś się zawieruszyły, ale przecież nie przepadły! Są nadal kuźnie talentów sportowych w postaci klas, a nawet szkół mistrzostwa sportowego, ale ruszać mają się przecież wszyscy. Wszyscy przecież mamy w tym interes, bo wobec zmian demograficznych zadbajmy przynajmniej o to, by ci, którzy tu zostaną i zaczną  kiedyś pracować byli przynajmniej zdrowsi! Jak mówi żelazna maksyma rehabilitantów: „prawie każdy lek można zastąpić ruchem, ale ruchu nie da się zastąpić żadnym lekiem”.

niedziela, 12 lipca 2015

RYBA W WARZYWACH

Alicja Barwicka
Kiedy już poznano mechanizm stresu oksydacyjnego związanego z obecnością w tkankach nadmiaru reaktywnych postaci tlenu zwanych wolnymi rodnikami tlenowymi rozpoczęto poszukiwanie występujących w przyrodzie i „dających się zjeść” substancji działających zapobiegawczo. Chodziło o produkty i substancje, które nie dopuszczą do powstawania wolnych rodników, usuną ich nadmiar, lub usuną negatywne następstwa reakcji utleniających w komórkach i pozwolą odtworzyć ich prawidłowe struktury. Obecność nadmiaru wolnych rodników tlenowych ma szczególnie negatywny wpływ na układ krążenia i narząd wzroku. Wiadomo, że przyroda sobie radzi z tym problemem i potrafi zachować równowagę między powstawaniem wolnych rodników, a ich usuwaniem z tkanek. Zwrócono uwagę na występujące w żółtych i zielonych warzywach naturalne barwniki roślinne: karotenoidy i antocyjany. Są to substancje o silnych własnościach antyoksydacyjnych, które razem z witaminami i niektórymi mikroelementami wzmacniają nasz własny komórkowy antyoksydacyjny system obronny. Lokalizacja tego systemu w komórce wymaga dodatkowo wzmocnienia jej zewnętrznej ściany. Otaczająca zawartość komórki błona komórkowa by móc pełnić swoje funkcje wymaga dostarczenia wielonienasyconych kwasów tłuszczowych z rodzaju omega-3, omega-6 i omega 9, a te znajdziemy w morskich rybach, w szczególności w łososiu atlantyckim, tuńczyku, halibucie, sardynkach, makreli, czy krewetkach.
Kupując warzywa pamiętajmy, że ich piękne zielone i  żółto- pomarańczowe barwy są nie bez znaczenia dla naszego zdrowia, gdyż stanowią kopalnię substancji (karotenoidów i innych barwników, witamin, mikroelementów) antyoksydacyjnych i wymiataczy wolnych rodników tlenowych. Bogate w karotenoidy są dla przykładu brokuły, jarmuż, szpinak, różne rodzaje kapusty, natka pietruszki, pomidory, papryki różnego rodzaju, liście szpinaku, dynia czy marchew. Najsilniejsze antyoksydanty witaminowe to witaminy C (znajdziemy ją w wielu owocach, w tym w cytrusach, malinach, porzeczce, jabłkach, kiwi, kapuście białej i ziemniakach,) oraz E (występuje w awokado, orzechach, pestkach słonecznika, migdałach, ale też w oleju słonecznikowym i sojowym, zarodkach pszennych). Z kolei witaminy z grupy B oraz mikroelementy takie jak cynk, miedź, mangan i selen są niezbędne w reakcjach przemiany materii zachodzących na poziomie komórkowymi. Wykazując silne działanie antyoksydacyjne nie tylko eliminują z tkanek nadmiar wolnych rodników, ale wspomagają pracę całego układu  immunologicznego przywracając strukturom komórkowym ich prawidłową funkcję.
O ile ryby morskie nie zawsze są jednakowo dostępne, to na warzywa mamy teraz sezon, więc pamiętajmy o tym przygotowując codzienne posiłki!

czwartek, 25 czerwca 2015

CO TO JEST STRES OKSYDACYJNY I DLACZEGO NALEŻY JEŚĆ OWOCE

Alicja Barwicka
Tak już jesteśmy skonstruowani, że tlen wykorzystywany w procesach metabolicznych może także szkodzić. W wyniku procesów przemiany materii w tkankach powstają, a nieraz także gromadzą się w nadmiarze reaktywne postaci tlenu zwane wolnymi rodnikami tlenowymi. Są to cząsteczki zdolne do  samodzielnej egzystencji, posiadające co najmniej jeden atom tlenu i jeden lub więcej wolnych elektronów. Powoduje to niezwykłą łatwość wchodzenia w reakcje chemiczne ze składnikami komórek. Zaburza to pracę ich struktur, a w konsekwencji przyspiesza rozwój procesów patologicznych. W warunkach prawidłowych istnieje równowaga pomiędzy powstawaniem wolnych rodników, a ich usuwaniem z tkanek. Za procesy usuwania (wymiatania) odpowiada cały system mechanizmów obronnych. Jednakże w przypadku spadku aktywności tego systemu, równowaga się zaburza, dochodzi do przyspieszenia patologicznych procesów utleniania, a organizm musi funkcjonować w warunkach stresu oksydacyjnego. Praca systemu obronnego bazującego na enzymach antyoksydacyjnych polega na niedopuszczeniu do powstawania wolnych rodników tlenowych, ich wymiataniu oraz na usuwaniu negatywnych skutków reakcji utleniających w komórkach i odtwarzaniu ich prawidłowych struktur. Poza fizjologicznymi mechanizmami starzenia się istnieje wiele czynników zewnętrznych mających wpływ na nadmierne gromadzenie się w tkankach wolnych rodników tlenowych. Należą tu w szczególności: choroby przewlekłe zaburzające system immunologiczny, stosowanie nieprawidłowej diety, palenie tytoniu, czy nadużywanie alkoholu. W takich sytuacjach szczególnie potrzebujemy efektywnej pracy antyoksydacyjnego systemu obronnego. I tu przychodzą nam z pomocą owoce! Mamy owocowy sezon, a w sklepach i na straganach wszytko czego dusza zapragnie. Można wybierać spośród tych sezonowych, na które czekaliśmy od zeszłego lata, ale i tych dostępnych (głównie z importu) przez okrągły rok. Możemy też próbować takich, których smaku jeszcze nie poznaliśmy, bo ich dostępność do niedawna była w kraju znikoma, chociaż dziś znajdziemy je w większości sklepów. Doceniając walory smakowe nie zawsze zdajemy sobie sprawę z roli owoców w funkcjonowaniu całego organizmu. Chociaż od zawsze postrzegano ich dobroczynne znaczenie dla „zdrowia i urody”, to nadal nie jest do końca poznane znaczenie niektórych „owocowych” witamin i mikroelementów. Wiadomo, że owoce dostarczają wielu koenzymów niezbędnych dla reakcji chemicznych na poziomie komórkowym. ale dopiero niedawno ustalono, że te substancje mają działanie antyoksydacyjne i są świetnymi wymiataczami wolnych rodników tlenowych. Niektóre z nich już dobrze znamy, inne ciągle czekają na odkrycie, ale wiadomo z całą pewnością, że różne rodzaje antyoksydantów (w tym witaminy) znajdują się w różnych rodzajach owoców odmiennych kolorystycznie. I to jest powód, by codziennie zjeść sałatkę owocową utrzymaną w kilku kolorach.