poniedziałek, 7 lipca 2025

LATO PACHNIE TRUSKAWKAMI


 

Alicja Barwicka

Chociaż to dopiero początek lipca, to sezon na truskawki powoli się kończy. Oczywiście ciągle jeszcze są dostępne i to piękne, pachnące i słodkie, ale po wzroście cen widać, że z tygodnia na tydzień jest ich już na rynku coraz mniej. A przecież wszyscy je kochamy i tylko nieliczni nie zajadają się nimi ze smakiem. Cała reszta czeka na lato i na truskawki przez 9 miesięcy w roku. W każdym polskim domu wymyśla się coraz to nowsze formy kulinarnego podania, ale zazwyczaj zanim zgodnie z przepisem otrzymanym od cioci wykonamy kolejne dzieło godne królewskiego stołu, połowa podstawowego produktu w postaci pierwotnej zniknie w naszych żołądkach. Zwykle rozmawiając o truskawkach podkreślamy jakie są pyszne, jaki odcień czerwieni  i wielkość ma ta, czy inna odmiana, ale raczej nie zastanawiamy się nad ich wpływem na nasze zdrowie. A warto!

Można się nimi objadać do woli, bo ich 100 g – to zaledwie 32 kcal, więc zwiększenie masy ciała żadnym fanom truskawek nie zagraża. Co ważne mają też niski index glikemiczny = 25, a to oznacza, że po ich spożyciu poziom glukozy we krwi nie rośnie gwałtownie, są więc w małych ilościach bezpieczne dla osób z cukrzycą. Zawierają sporo witamin, zwłaszcza C, pirydoksynę, niacynę, kwas foliowy i witaminę E, które razem z flawonoidami zapewniają naszym komórkom potężną broń o działaniu antyoksydacyjnym. Truskawki to również spora dawka witaminy A i antocyjanów niezwykle ważnych w procesach metabolicznych zabezpieczających prawidłowe funkcjonowanie narządu wzroku. Warto też zwrócić uwagę na mangan, Jest niezbędny do prawidłowej pracy układu nerwowego, wzmacnia układ kostny, uczestniczy w produkcji hormonów tarczycy i ułatwia wchłanianie żelaza. Jest szczególnie ważny dla utrzymania gęstości kości i zapobiegania osteoporozie, przy czym 100 gramów truskawek pokrywa aż 21% dziennego zapotrzebowania na ten pierwiastek. Do tych wielu zalet trzeba jeszcze dorzucić obecność w truskawkach pektyn (rozpuszczalnej formy błonnika), wspomagających trawienie i tworzenie w jelitach korzystnej flory bakteryjnej. Nie pomińmy także obecności w truskawkach potasu – powszechnie znanego dobroczyńcy w chorobach układu krążenia.

Faktem jest, że jak z niczym innym nie można w pewnych sytuacjach zdrowotnych z truskawkami przesadzać. Dotyczy to oczywiście alergików z potwierdzoną możliwością wystąpienia reakcji alergicznej, ale ostrożnie powinny się nimi delektować osoby przyjmujące w szczególności leki o działaniu przeciwzakrzepowym, niektóre niesterydowe leki przeciwzapalne czy statyny z uwagi na dużą zawartość błonnika w truskawkach, a to może mieć wpływ na wchłanianie powyższych leków.

Zalet (nie tylko smakowych) mają truskawki zdecydowanie więcej niż wad, więc kto tylko może niech się nimi objada, bo sezon polskich jest dość krótki, a te które kupimy w grudniu pochodzące z innych państw nie będą już miały ani tego smaku, ani zapachu, które tak bardzo lubimy, bo towarzyszą nam przecież od dzieciństwa!

niedziela, 29 czerwca 2025

CZY LUDZIE MOGĄ ŻYĆ BEZ WOJNY?


 

Alicja Barwicka

Kiedy tak niedawno witaliśmy Nowy 2025 Rok byliśmy pełni oczekiwań i nadziei. Miał  przecież przynieść dni spokojne, od czasu do czasu nawet trochę radości, a w szczególności miał spowodować wygaśnięcie małych i dużych międzyludzkich sporów i konfliktów. Chcieliśmy (w wielkiej swojej naiwności) nowego roku, w którym na naszym polskim podwórku przestaniemy się wzajemnie obrażać i dzielić na lepszych i gorszych.  Nic z tego… Nadal dzieje się źle, a podziały obejmują już nawet członków jednej rodziny. Oplotła nas nić wzajemnej niechęci, a często i pogardy dla  tych, którzy odważyli się myśleć inaczej.  To tylko skala micro. Ale z takiej skali rodzi się zawsze skala globalna. Za miedzą mamy wojnę, a jak każdy wie, miedzę przekracza się bardzo łatwo. Nie jest to zresztą jedyny aktualnie trwający konflikt zbrojny na naszej planecie.

Europa ma jeszcze inne wojny jak chociażby konflikt pomiędzy Serbią i Kosowem. Państwa afrykańskie, którym granice według pomysłów dawnych kolonizatorów wytyczono bez poszanowania historycznych aspektów plemiennych, nie mogąc tego zaakceptować walczą ze sobą od dziesięcioleci, a lokalnych konfliktów jest tak wiele, że dostrzegane przez resztę świata są tylko te największe, lub najbardziej krwawe. A Bliski Wschód? Konflikt izraelsko – irański tylko odwrócił na chwilę uwagę świata od niekończącej się  wojny w strefie Gazy. Mniejsze i większe konflikty wybuchają  też pomiędzy spornymi enklawami sztucznie utworzonych państw byłego Związku Sowieckiego oraz w Ameryce Południowej.

Co więc dzieje się z nami wszystkimi? Są w tej układance producenci broni (a to droga zabawka), którzy muszą ją komuś sprzedać, są żądni absolutnej władzy politycy, są zaślepieni ideologicznymi hasłami obywatele, którzy potencjalnie mogą kiedyś być wysyłani na kolejne fronty, lub zasilić szeregi powojennych wdów. Są i okaleczone, osierocone dzieci. Mamy też i wielkie korporacje farmaceutyczne, bo nie wszystkie ofiary zginą od razu. Nasze własne emocje, nasze małe nieuczciwe gierki napędzają ostatecznie giganty i finalnie jedni zostają z niczym, inni się wzbogacą. I po co było wzmacniać nieprzydatne wojnom gałęzie przemysłu, tworzyć, budować? Chyba jednak człowiek nie potrafi żyć bez wojny. Cóż jednak stoi na przeszkodzie by spróbować, nie dać się prowokować, starać się szanować innych? Próbujmy! Każdy przecież wie, że konflikty duże zawsze powstają z tych najmniejszych. Dbajmy o zdrowie, by do tych trudnych zadań mieć siłę. 

wtorek, 20 maja 2025

OKAZJONALNE PREZENTY


 

Alicja Barwicka

W każdym kolejnym roku kalendarzowym są dni zaznaczone na czerwono po to, byśmy nie zapominali o dniach świątecznych, Są też dni, których wydawca kalendarza  nie wyróżnił żadnym interesującym kolorem, gorzej- nawet nie miał pojęcia, że są to dni ważne, albo absolutnie wyjątkowo ważne. To nasze i naszych najbliższych imieniny, urodziny, rocznice ślubu, zdane egzaminy, pierwsze dni w nowej szkole, inauguracje roku akademickiego, dni babci, dziadka, mamy, taty, chłopaka,  dziewczyn, kobiet, uroczystości komunijne, mikołajki, prezenty gwiazdkowe i wiele jeszcze innych dat wartych upamiętnienia. Razem z tymi, które już uwzględniono w kalendarzu, z każdym kolejnym rokiem przybywa dat ważnych i ważniejszych i zostaje coraz mniej tych zwykłych szarych. Co gorsza podczas tych coraz mniej licznych zwykłych, szarych, ale też pracowitych należy zarobić na prezenty, by przynajmniej dniom ważnym, dedykowanym, konkretnym adresatom przedkładane serdeczności i wyrazy wspaniałych uczuć móc okrasić właściwym prezentem. Nieraz ranga dnia ważnego wymaga jedynie przysłowiowego drobiazgu, ale nieraz wyraz uczuć wymaga już prezentu w skali odpowiednio większej. Jeśli dodatkowo celem przekazania wyrazów serdeczności jest miejscowość bardziej odległa niż sąsiednia dzielnica to wartością dodaną  staje się koszt przejazdu, a jeśli w miejscu przebywania obdarowanych adresatów są dzieci, to koszty wyprawy wzrastają o „nagrody pocieszenia”. Problem zdecydowanie przybiera na wadze w uroczystościach sezonowych, a do takich w maju należą uroczystości I komunijne. Giełda prezentowa przybiera wręcz kuriozalne formy, bo kupowanie 10 latkowi „wypasionego” sprzętu komputerowego, czy najdroższego roweru jaki zaoferuje nam profesjonalny sklep spełnia raczej zachcianki rodziców, nie dziecka. Jak już nie wiadomo, co kupić, rozpoczyna się wyścig finansowy i znowu internet prowadzi ranking kwot, które jakoby należy przekazać i to w podziale na „obowiązki” członków rodziny czyli ile kto powinien dać. Dobrze, że póki co są chociaż widełki tych kwot. Trudno się dziwić, że karuzela finansowo – prezentowa dorosłych spycha u dziecka na plan dalszy prawdziwy kontekst tego wspaniałego dnia. I nawet powiedzenie… i kto bogatemu zabroni.. nie rozgrzesza sytuacji. Kiedy rozmawia się z dziećmi o spełnieniu ich prezentowych marzeń słyszymy o kotku, piesku, chomiku… Czy my dorośli tego nie słyszymy? Czy może nie chcemy obarczać się dodatkowymi obowiązkami, bo wiadomo przecież że dziecko wszystkiemu mimo najlepszych chęci nie podoła…. Może dlatego za kilka miesięcy, kiedy zaczną się wyjazdy na Majorkę, tak duże będzie porzuconych psów i kotów, przy czym tylko niektórym uda się przeżyć… Te, które mogłyby walcząc z tęsknotą biec za samochodem i być stresem dla rozkapryszonych pasażerów profilaktycznie przywiązuje się czasem do drzewa…